sobota, 15 kwietnia 2023

17 - Mom Jeans (cz.2)

 

 ROZDZIAŁ 17

Mom Jeans (cz.2)

*****

Godzinę później, po tym, jak firma alarmowa przeprowadziła ostateczny test systemu, ten przeszedł pomyślnie, High opuścił Millie i właśnie wchodził do Kompleksu.

Podszedł prosto do braci, którzy byli w grupie przy barze - Tack, Shy, Hop, Hound, Pete, Joker i Boz.

– Yo – przywitał się Hound, gdy dotarł do baru.

High spojrzał na Hound’a, kiwnął mu brodą, a potem spojrzał na Tacka.

- Chudy i Mitch dobrze? - zapytał.

- Tak - odpowiedział Tack i wytrzymał jego spojrzenie - Valenzuela wciąż miał oko na Millie, bracie. Zauważyli ich Joke i Snap, kiedy wczoraj siedział w jej domu. Speck nic dzisiaj nie zgłasza.

High’owi się to nie podobało. Nie podobało mu się to na tyle, że paliło go, żeby coś z tym zrobić.

Nie mógł. Nienawidził tego. Ale dla nich wszystkich było to zbyt wiele.

Więc musiał to zakopać.

– Joke mi powiedział – mruknął i odwzajemnił spokojne spojrzenie Tacka, zanim kontynuował - To gówno zajmuje dużo czasu. Nie dogadaliśmy się z załogą Valenzueli. Nawet od wtajemniczonych cipek, które sprzedaje, które dają za gówniane informacje tonę szmalu. Lucas i Lawson dostają więcej niż my, ale to, co dostają, to też głównie fiuty, a my mamy więcej problemów z patrolowaniem większego terytorium i pilnowaniem naszych kobiet.

To nie umknęło żadnemu z nich. Miesiące temu, kiedy usłyszeli to na ulicy, ich reputacja ucierpiała, a wraz z tym szacunek, jaki zdobyli, popchnęli Valenzuelę, domagając się więcej ziemi, powiększając ją od pięciu mil w promieniu wokół Ride, które patrolowali od lat, do dziesięciu.

Robili też inne gówna, na przykład bracia zaangażowali się, by rozbić na absolutną miazgę mężczyznę, który powiedział, że uważa Chaos za cipkę.

Wiadomość została przekazana. Nikt inny z nimi nie zadzierał.

Ale dbanie o więcej terenu zajmowało więcej czasu. Więcej patroli. Więcej siły roboczej.

Valenzuela regularnie wprowadzał dilerów i dziwki na ich teren, więc nie było monotonnie, ale i tak był to wrzód na dupie.

- Właśnie dlatego cię tu wezwałem - powiedział Tack.

- Wszyscy tu jesteśmy. Dasz nam to? - zapytał Boz.

Tack spojrzał przelotnie na Shy, zanim oznajmił - Mam dziewczynę w środku.

- Kto? - zapytał High.

Tack nie odpowiedział High’owi.

- Musisz zachować swoje gówno - ostrzegł Shy’a.

– O kurwa – mruknął Shy - Natalie?

Chryste, High miał wielką nadzieję, że nie ona.

Natalie była pierwszą osobą, która utknęła w tym bałaganie. Przyjaciółka Tab tak bardzo wkręciła się w Valenzuelę, że nie była w stanie spłacić swojego długu, a Valenzuela okazał się kreatywny. Oznaczało to, że miała pracować na planie porno, i to jako osoba obsługująca kamerę.

Dla Tabby Chaos interweniował, zanim zadebiutowała. Kiedy to zrobili, kupili niezadowolenie Valenzueli i więcej jego uwagi.

Minęło trochę czasu, gdy obie strony ścierały się, ale niewiele się działo.

High’owi nie podobało się życie cieniem tego.

W ten czy inny sposób chciał, żeby to się skończyło.

Ale nie ufał Natalie. Upieprzyła ich w gównie, wytrzeźwiała na nanosekundę, a potem znowu wpadła w gówno. Nikt nie widział jej od miesięcy.

Gdyby Tack ją wysłał do tego, zdziwiłby się grą brata.

Tack najbardziej ze wszystkich braci wiedział, że nie powinni zawierzać niczego ćpunowi, który nie chciał dostarczyć. A Valenzuela lubił Natalie mniej niż bracia.

– Rosalie – powiedział Tack.

High wyprostował się i przysunął nieco bliżej zgromadzonych, gdy w pokoju zrobiło się czujnie.

To dlatego, że Rosalie była byłą Shy’a. Słodka dziewczyna.

Jak Millie, urodzona starsza pani, choć spokojniejsza niż Millie, z mniejszymi jajami. Mimo to Shy wprowadził ją w życie i widać było, że się do tego i do Shy’a od razu przywiązała.

Rzucił ją dla Tabby i może nie było to dla niego zabawne, ale nie było brzydkie. Została przez niego spalona, ale mówiono, że nie miała złej woli.

Właściwie nikt nie miał złej woli.

A Rosalie była kolejnym powodem, dla którego High nie chciał, żeby to gówno z Valenzuelą się skończyło.

– O czym ty, kurwa, mówisz? - Shy warknął w stronę Tacka.

- Skończyłeś z nią, bracie; dostała się do Bounty - wyjaśnił Tack.

High mógł to zrozumieć, biorąc pod uwagę, że Rosalie była starszą panią, a kiedy Shy ją rzucił, była taką bez staruszka.

The Bounties byli innym MC. Chaos miał centrum Denver, a także południowe Denver, Englewood, Lakewood i Littleton. Bounties byli we wschodnim Denver, w tym w Aurora.

Bounties byli banitami do szpiku kości, jak Chaos, i byli przyzwoitym Klubem. Dobrzy ludzie. Ale nie prowadzili działalności klubowej, takiej jak Ride, więc wszyscy mieli pracę. Oznaczało to, że zbierali się do roboty w obcym gównie, aby zarobić dodatkową gotówkę.

Ostatnio to obce gówno stało się poważne.

Częścią tego było to, że zawarli sojusz z Valenzuelą, co przyciągnęło do nich uwagę Chaosu i spowodowało tarcia między dwoma klubami, których członkowie dotąd się dogadywali, a jeśli nie, omijali się szerokim łukiem.

- Jak wiesz, kiedy wycofaliśmy się z ochrony, Bounty zebrała trochę tego dla graczy w mieście - ciągnął Tack – Jak też wiesz, część z nich polegała na tym, że załatwiali interesy z Valenzuelą. Rosalie o tym też nie wiedziała. To znaczy, dopóki Snapper nie zauważył jej z motocyklistą. Snapa nie było w pobliżu, kiedy byłeś z nią. Zrobił zdjęcie motocykliście, kiedy była z nim. Pokazałem to Roscoe. Roscoe zna Rosalie, wpadł na pomysł. Zrobił podejście. Nie była zadowolona, kiedy usłyszała, co się dzieje z Bounties robiącymi to gówno dla Valenzueli i mówi, że chce pomóc.

– Ona nie będzie pomagać – odparował Shy.

– Będziemy ją chronić, Shy – powiedział mu Tack - Wiesz to. Snap jest na niej, z Roscoe i Speck’iem za jego i jej plecami.

- Ona nie będzie pomagać - powtórzył Shy, a jego ton się pogorszył.

– Spokojnie, Shy – ostrzegł Hop – Myślisz, że byśmy się nią zajęli, gdyby Snap jej nie osłaniał?

- Snap nie rozumie gówna - Shy zwrócił się do Hop’a, po czym spojrzał na Tacka - Ona nie weźmie kutasa, by służyć Chaosowi.

– Nie możesz domagać się cipki, która już nie jest twoja, bracie – stwierdził Tack, a za jego słowami narastała gorączka, co było zrozumiałe, bo jego córka miała obrączkę Shy’a na palcu i jego dziecko w brzuchu, a on rzucał się za inną kobietę.

- Rosalie nie jest cipką – odpowiedział Shy - Ona jest Rosalie.

– Wiemy o tym – odparł Tack - Ale ona jest blisko ze swoim mężczyzną, myśli, że może go z tego wyciągnąć, kiedy gówno się zepsuje. Częścią tej decyzji jest to, że znamy tego gościa. Jest związany z Bounties i, jak wielu z nich, jest solidny. Robią złe sojusze, bo ich prezydent jest chciwy. Nie wszyscy są w zgodzie tym, co się dzieje, w tym jej mężczyzna. Uważamy więc, że się nie myli i że można go przemienić.

- Jak użyjemy jej, ona wciąż się tam huśta – zauważył Shy.

– I dlatego Snap się nią zaopiekuje – odpalił Tack.

Shy zamknął usta, ale mięsień podskoczył w jego szczęce.

- Nie pozwolimy, żeby coś jej się stało, Shy - powiedział cicho Pete - Wiemy, że to Rosalie. Nie jest Chaosem, nigdy tak naprawdę nie była, ale to dobra dziewczyna. Nie pozwolilibyśmy jej się kołysać.

– Chcę ją chronić – oznajmił Shy, a mężczyźni stali się bardziej czujni.

– Nie ma, kurwa, mowy – warknął Tack.

– Nie zrozum mnie źle – wyszeptał Shy - Jeśli chodzi o moją kobietę, rodzinę, którą tworzymy, ona wszystko wie, nigdy mnie nie myl, Tack.

Tack przez chwilę trzymał spojrzenie Shy’a nieruchomo, zanim powiedział - Tabby wie.

- To znaczy, że mnie mylisz - odpowiedział Shy - Nie zrobiłbym ni chuja z Rosalie ani dla niej, gdyby moja żona nie była o tym poinformowana. Jak ona nie poczuje się z tym komfortowo, zostawiam to Snapowi, Roscoe i Speck’owi. Jak się zgodzi, wchodzę.

Tack skinął głową.

Kiedy atmosfera w pokoju opadła, wszedł High.

– To załatwione, co ona nam przyniesie? - zapytał.

Tack spojrzał na niego – Cokolwiek dostanie, to będzie gówno, którego obecnie nie mamy.

- Słyszałem to, bracie, ale ona jest chroniona lub nie, fakt pozostaje faktem, że wystawiamy tam dobrą kobietę, a powinniśmy to zrobić tylko, wiedząc, że podejmuje ryzyko, które jest tego warte – zauważył High.

- Jej człowiek pracuje jako ochrona transportu narkotyków Valenzueli - Tack odpowiedział - Może dostać się do jego telefonu, zobaczyć jego SMS-y. Słyszy go podczas rozmów. Podała już szczegółowe informacje na temat przesyłki i jej możliwej trasy. Zajmiemy się tym, zobaczymy, czy to, co ona mówi, że idzie, padnie. Jeśli tak, Lawson i Lucas wchodzą do następnego transportu, zdejmą go, ale robią to, aby obrócić Bounty w sprawę informatora zamiast więzienia, miejmy nadzieję, że to będzie motocyklista Rosalie. Rosalie jest z nim i nikt nie wie, że była na nim, a my mamy kogoś w środku, kto naprawdę może pomóc Valenzueli w upadku.

High zwrócił się do Shy’a - To solidny plan, bracie.

„Chodzi o to, że mamy w dupie kobietę, która nadstawiła karku” – odpowiedział Shy. „To nie my. A myślałem, że Chaos nie lubi robić tego rodzaju gówna.

– Ona nie jest starszą panią, Shy, i nigdy nią nie była – zauważył Tack.

Shy popatrzył na niego - To ma znaczenie? Jest kobietą.

– Jest kobietą, ale to nie znaczy, że nie ma odwagi ani rozumu – odparł Tack – Ona chce, żeby jej mężczyzna wypadł z tego interesu, bracie, i jest gotowa zaryzykować, żeby zdobyć nagrodę. To jej wybór. Nie twój. I ona go dokonała.

- Więc zgadzasz się z tym, jak porozmawiamy jeszcze raz, kiedy zostałaby znaleziona w zaułku z poderżniętym gardłem – odpalił Shy i zanim Tack zdążył cokolwiek powiedzieć, rozejrzał się wokół i stwierdził - Powinno to było trafić na stół.

- Bracia chronią starsze panie, nasze dzieci, nie mamy czasu, żeby usiąść przy stole - powiedział mu Tack - Oczywiście Roscoe, Snap i Speck biorą udział w tym planie. Reszta z was stoi tutaj.

– Rusha tu nie ma – zauważył Shy.

- Rush już głosował i myślę, że rozumiesz, jaki był jego głos - odpowiedział Tack.

Wszyscy to zrozumieli. Kurwa, nie było mowy, żeby Rush wypuścił tam Rosalie.

Z drugiej strony, gdyby to zależało od niego, Rush wycofałby się z ich terenu i nie robiłby nic poza ochroną Ride, sklepu, warsztatu, Kompleksu, parkingu i dziedzińca, pozostawiając resztę glinom.

To nie była słaba decyzja. Kobieta, na której zależało Rush’owi, została porwana i dźgnięta nożem, a on patrzył, jak jego ojciec cierpiał razem z tą kobietą, która potem została jego macochą. Wszystko przez gówno, w które wpadł Chaos.

Była to więc świadoma decyzja.

Po prostu, według sposobu myślenia High, niewłaściwa.

- Więc dostałem Rusha, ale gdyby doszło do głosowania, zostałbym przegłosowany – powiedział Shy.

– Na to wygląda, bracie – odparł Boz.

– Rosalie nie będzie miała poderżniętego gardła – wtrącił Hound.

- Jesteś pewien? - zapytał Shy.

– Jasne, że jestem pewien – odparł Hound - Ona ufa Chaosowi. Jesteśmy twoimi braćmi. Nie wiem, dlaczego ty nie ufasz.

To właśnie do niego dotarło. Shy znowu zamknął usta. Potem posłał Tackowi nieszczęśliwe spojrzenie, odwrócił się i wyszedł.

- Poszło dokładnie tak, jak się spodziewałem - mruknął Hop.

- To, co zrobiło, poszło - stwierdził Tack - Teraz to już zrobione - Spojrzał w stronę Hound’a i Boza - Chcę, żebyście byli ze Snapem, Roscoe i Speck’iem, kiedy ta przesyłka zostanie wysłana. Jest na trasie, którą dała nam Rosalie, podążajcie za nią, oznaczcie trasę, pozostańcie niezauważeni. Na następnej, którą dostanie, Chudy i Mitch będą z wami i ja też.

Hound skinął głową i oświadczył - Potrzebuję piwa.

Następnie podszedł do kranu, chwycił stojący na barze przypadkowy plastikowy kubek, który mógł być czysty – mógł też być brudny – i nalał sobie się zimnego.

– Wyciągnij dla mnie jeden – rozkazał Boz.

– Muszę iść po Nasha od Lanie. Zbliża się jej spotkanie - mruknął Hop - Później.

Potem odleciał.

- Carrie i ja mamy Travisa w tym tygodniu – powiedział Joker - Wracam do domu.

On też odleciał.

– Trzymasz się dużo lepiej, niż się spodziewałem – zauważył Pete, a High spojrzał na niego – Myślałem, że już wieszasz Valenzuelę za jaja.

- Wreszcie mam życie, które nie jest warte spieprzenia – odpowiedział High.

- Miałeś to, kiedy dostałeś swoje dwie dziewczynki, High - zauważył Pete.

– Ty też miałeś, wielu ludzi polegało na tobie w wielu sprawach, kiedy zszedłeś z torów, kiedy twoja dziewczyna odeszła, Pete – powiedział High spokojnie, bez gniewu, mimo że Pete wkurzył go tym, co powiedział - Po prostu uzasadniam swój punkt widzenia.

- Zgoda - mruknął Pete, uśmiechnął się, po czym odwrócił wzrok i zawołał - Mnie też pociągnij, Hound - i oderwał się.

Tack zbliżył się.

– Shy jest w ich drużynie, High. Tab nie przejmuje się Rosalie. Ale znasz się na bezpieczeństwie lepiej niż ktokolwiek inny – powiedział Tack - Wiem, że nie możesz iść, bo masz swoje dziewczyny, a one spotykają się z Millie. Jednak przy następnym transporcie bardzo by ci pomogło”.

High skinął głową.

– W międzyczasie dobrze byłoby, gdybyś pilnował gówna Snapa. Roscoe i Speck mają więcej doświadczenia, więc zajmują się kobietami i mają tylko pół uwagi na Rosalie, a ona potrzebuje więcej. Pomogłoby, gdybyś pomógł mu kryć Rosalie.

High znów skinął głową.

– Z Millie dobrze? - zapytał Tack.

Umysł High wypełnił się jej swetrową sukienką i koronką pończoch.

Poczuł, jak jego usta zadrżały.

Tack to przeczytał.

- Dobrze - mruknął Tack, po czym zauważył - Kobiety wychodzą w sobotę wieczorem.

Wiedział to. Millie podzieliła się nim w drodze po koty poprzedniego wieczoru.

– Właśnie ją odzyskałem, mam nadzieję, że przeżyje.

W tym momencie zobaczył, jak usta Tacka zadrgały.

– Mam gówno do roboty, bracie – powiedział mu High.

Tack westchnął - Wszyscy mamy.

High klepnął go w ramię, a Tack odwzajemnił gest.

Wymienili kiwnięcia brodą.

Potem High wyruszył, by znaleźć Snapa, załatwić sprawę i upewnić się, że kryje gówno Rosalie.

*****

– To? - spytała Millie.

High leżał na boku na łóżku.

Zanim tam dotarł, zebrał koty i umieścił je tam. uprawiali wrestling – tak cholernie małe, mecz był brutalny, a on nic nie czuł – i prawdopodobnie spierdolili jej cenną pościel.

Wydawało się, że jej to nie obchodziło.

Zdecydowanie jego to nie obchodziło.

Ale jej nie obchodziło, bo była w pieprzonym oszołomieniu.

Właśnie wbiegła do pokoju i trzymała parę dżinsów zawiniętych na wieszaku na dole, sweter zwisał jej z przodu u góry.

Pomagał jej wybrać strój na spotkanie z jego córkami.

To nie było to, co myślał, że będą robili, kiedy zaprowadziła go do jej sypialni po tym, jak posprzątali po kolacji.

To było złe.

Ale pogorszyło się, gdy dowiedział się, co ona knuła.

Zaczęła to gówno, on zatwierdzał każdy strój, a ona negowała, odrzucając gówno na bok i śpiesząc z powrotem do swojej szafy tylko po to, by ponownie wyjść z innym strojem, który on zaaprobował, a ona znowu rezygnowała.

Zdarzyło się to osiem razy.

Skończył na pierwszym.

– Kotku, to jest w porządku – stwierdził.

– Nie wiem – wymamrotała, ściągając sweter i patrząc na niego - Kiedy go założyłam, widzę, że ten sweter jest trochę ciasny.

– W takim razie wszystko jest absolutnie w porządku – stwierdził High i zwróciła na niego zmrużone oczy.

– Nie zamierzam zakładać czegoś sugestywnego na spotkanie z twoimi dziewczynami, Low.

- Kotku, masz zabójcze ciało, jesteś niewiarygodnie świetna w seksie i jedno i drugie jest moje… znowu. Mogłabyś nosić torbę na głowie i mom jeans, a kiedy wiedziałbym, że ty jesteś pod tym wszystkim, nadal chciałbym cię pieprzyć.

Widział przyjemność mieszającą się z irytacją w jej oczach, ale poszła z tym ostatnim.

– Nie powinieneś myśleć o takich rzeczach, kiedy jesteś ze swoimi córkami – oznajmiła.

- Jedyny moment, kiedy nie myślę o tych rzeczach, to kiedy jestem nieprzytomny. Ale prawdopodobnie śnię o nich i na pewno będę robić to gówno po tym, jak mnie obudziłaś, biorąc mojego penisa do gardła.

Wyprostowała kręgosłup i stwierdziła - „Nigdy więcej nie obudzę cię w ten sposób.

- W porządku – odpowiedział – To otwiera mnie na zrobienie tego tobie.

Z wieszakiem w jednej ręce i swetrem w drugiej, oparła ręce na biodrach i wykrzyknęła - Logan!

Westchnął, podnosząc się i ściągając tyłek z jej łóżka.

Potem podszedł, a ona spiorunowała go wzrokiem, ale zignorował to i przybliżył się, unosząc ręce, by ująć jej szczękę.

– Będzie dobrze – powiedział cicho.

Widział, jak jej ramiona opadły, gdy odpowiedziała - Chcę, żeby Zadie mnie lubiła.

– Załóż tiarę – zasugerował złośliwie - Jedyny sposób, aby to gówno przyspieszyć.

Wyglądała, jakby rozważała ten pomysł i to było urocze, więc uśmiechnął się. Ale nadal niepokoiło go, że rozważała posunięcie się tak daleko, co wskazywało na głębię jej niepokoju.

Pochylił się bardziej.

– Mała, posłuchaj mnie – nalegał delikatnie - To są moje dzieci. To dobre dzieci. Kochają swojego tatę. Są towarzyskie, dobrze dogadują się z ludźmi. Mówiłem ci, Zadie się przełamie. Ale nie zrobi tego, jeśli się zdenerwujesz - Pogładził kciukiem jej policzek - Dzieci są jak konie, mogą odczytać, że się boisz, co je wystraszy i sprawi, że będą działać. Musisz być dorosła w tej sytuacji, co oznacza, że musisz się kurewsko zrelaksować, być cierpliwą i dać jej prawdziwą siebie, co nie będzie miała wyboru, musi się obudzić i pokochać, bo jest cholernie dużo do kochania.

Ubranie, które trzymała, upadło na podłogę, kiedy pochyliła się do niego i objęła go ramionami w talii.

Kiedy już go trzymała, powiedziała - Jesteś dobry w kwiecistym motocyklowym gównie.

– Wcześnie się nauczyłem – odpowiedział - Miałem dobrą dziewczynę o imieniu Millie do wygrania i warto było wyciągnąć takie głupie gówno, aby to zrobić.

Cień żalu przebiegł jej przez oczy na wspomnienie tego, co mieli i co stracili, ale przetrwała to i odpowiedziała - To nie jest głupie gówno.

- Zdobyłem cię, więc chyba masz rację.

Przycisnęła się, aż przyłożyła policzek do jego klatki piersiowej. Robiąc to, ścisnęła mocniej.

High otoczył ją ramionami i odwzajemnił uścisk.

– Założę pierwszy strój. Myślę, że to było najlepsze – zdecydowała.

– Świetnie – mruknął – A więc wiesz, że mamy plany na kolację w The Broker w poniedziałek wieczorem - Odchyliła głowę do tyłu i napotkała jego spojrzenie – Swetrowa sukienka – dokończył.

Wtuliła się w niego głębiej i uśmiechnęła.

Usłyszeli wściekłe miauczenie kotka i delikatne tupanie, ale żadne z nich nie puściło drugiego, gdy się przekręcili, żeby zobaczyć, jak Poem spadła z łóżka i wybiegła z pokoju.

Ich oczy wróciły do łóżka, a Millie wydała z siebie cichy okrzyk niepokoju, kiedy Chief wykonał lotny skok w bok. Nie wylądował dobrze, ale szybko doszedł do siebie i pobiegł za siostrą.

- Myślę, że dopóki nie będą w stanie samodzielnie wdrapywać się i zeskakiwać bez łamania sobie karków, łóżko powinno być dla nich niedostępne - oświadczyła Millie.

High spojrzał na nią z góry – Są twardsze niż myślisz, piękna.

- Myślę, że dopóki nie będą mogli samodzielnie wdrapywać się i zeskakiwać bez łamania sobie karków, łóżko powinno być niedostępne – powtórzyła. Uśmiechnął. Szła dalej – Chyba że będzie nadzór człowieka.

Wciąż się uśmiechał, gdy pytał - Skończyliśmy z pokazem mody?

Kiwnęła głową, po czym zaczęła się rozglądać - Powinnam pozbierać.

Zaczął iść tyłem, zabierając ją ze sobą – Możesz to zrobić później.

Odchyliła głowę do tyłu, żeby na niego spojrzeć - Low, to nie zajmie minuty.

Uderzył o łóżko, upadł, ona wylądowała na nim, a on natychmiast się przetoczył, więc miał przewagę.

Podniósł głowę, by na nią spojrzeć, ale nie uniósł jej zbyt wysoko, tylko na tyle, by jej brązowe oczy, jej piękna twarz, jej uroczy pieprzyk były wszystkim, co mógł zobaczyć.

Skupił się na pieprzyku.

- Myślę, że wspomniałem, że doceniam to, że robisz świetne lody, mała. Zjadłem cię też mocno, a później szybko się pieprzyliśmy - Spojrzał jej w oczy - Teraz będziemy robić wszystko wolno.

Zanurzyła dłoń w jego koszuli, tak że poczuł ją na skórze swoich pleców.

Zgadzała się z jego planem.

– Powinnam sprawdzić kotki – powiedziała.

Może nie zgadzała się z jego planem.

- Ważą mniej niż dwa funty każdy. Nie mogłyby skrzywdzić siebie nawzajem ani niczego innego, nawet jeśli włożyłyby w to wszystko wysiłek.

- Ale…

- Po tym, jak cię zjem.

Roztopiła się.

Ale zaczęła- Rybko…

– A ty mnie wyssiesz.

Oblizała usta, ale nic nie powiedziała.

- I będziemy się pieprzyć. Wtedy możesz je sprawdzić.

– Okej – szepnęła.

– Okej – odszepnął.

Zanim zdążyła powiedzieć coś więcej, pocałował ją.

Wykonali jego plany i poświęcili na to swój czas.

W końcu była tak nieprzytomna po dwóch orgazmach, leniwa i na wpół śpiąca, że to on sprawdzał koty.

Udało im się wspiąć na jej kanapę i spały po przeciwnych jej końcach, jeden wtulony w koc, a drugi do połowy zakopany pod poduszką.

Było im dobrze.

Więc High wrócił do swojej dziewczyny, aby dołączyć do niej w łóżku, zasnąć i śnić o lodzikach Millie.


 

1 komentarz: