czwartek, 27 kwietnia 2023

22 - Warte tego (cz.1)

 

 ROZDZIAŁ 22

Warte tego (cz.1)

Millie

 

W ten piątkowy wieczór Logan otworzył drzwi Deb i dziewczynom, podczas gdy ja kontynuowałam przygotowania do kolacji.

Wciąż patrzyłam, jak Cleo wchodziła, niosąc małą różową torbę podróżną, uśmiechając się i mówiąc „Tatusiu”, zanim go mocno przytuliła.

Zadie weszła jako następna, zwijając swoją własną małą fioletową torbę podróżną (z dużymi stokrotkami), a Logan otrzymał od niej uśmiech i uścisk, gdy Cleo podeszła do mnie.

– Hej, Millie – przywitała się.

- Hej, kochanie - odpowiedziałam, posyłając jej mój własny uśmiech.

Potem zbliżyła się jeszcze bardziej i przez chwilę byłam niepewna, kiedy to robiła.

Straciłam niepewność, kiedy otoczyła mnie ramionami w talii, by szybko, nieśmiało przytulić, po czym odskoczyła i pochyliła głowę.

Poszło tak szybko, że nie miałam szansy jej dotknąć.

Ale nie zamierzałam pozwolić, by ta chwila się wymknęła.

- Miło cię znów widzieć, piękna dziewczynko - powiedziałam cicho.

Spojrzała na mnie spod rzęs i jej wargi nawet zaciśnięte, nadal były wykrzywione ku górze.

Mrugnęłam do niej.

- O mój Boże, masz to! - zawołała Deb.

Odwróciłam swoją uwagę w jej stronę i zobaczyłam, jak wchodziła, kierując się prosto do blatu, gdzie stała moja elektryzująco niebieska torebka Stelli.

- Całkowicie - powiedziałam jej i kontynuowałam - Właśnie zatrudniłam nowego członka personelu. Kupowanie torebki Stelli jest mi potrzebne jak dziura w głowie. Ale nie mogłam się oprzeć.

Deb uśmiechnęła się do mnie - Jestem zazdrosna. Poszłaś na elektryzujący. Nie jestem taka żądna przygód. Ale chciałabym być, bo to jest fenomenalne.

Odwzajemniłam uśmiech i skomentowałam kolor, który ona wybrała.

- Czarny to nie kolor, na jaki można kręcić nosem, siostro.

– To prawda – odparła, po czym rozejrzała się dookoła, po czym znów spojrzała na mnie – Masz wspaniały dom, Millie.

Wciąż się uśmiechałam, kiedy odparłam - Dzięki, kochanie.

- Co to za zapach?

To przyszło od Zadie i nie było gówniarskie. Również nie było po prostu ciekawe.

Co to było, było wskazówką, że wciąż nie było jej ze mną po drodze.

Jednak wydawała się być czujna, a ta czujność koncentrowała się wokół jej matki i mnie.

– Cześć, Millie, jak się masz? - Deb odpowiedziała jako naganę.

Zadie posłała matce spojrzenie, które również nie było gówniarskie, ale nie było też słodkie. Potem posłała mi takie samo spojrzenie.

– Cześć, Millie – powiedziała jak papuga.

– Cześć, Zadie – odpowiedziałam ciepło, posyłając jej szeroki uśmiech.

– Nadziewaną sałatę – oświadczył Logan i wszyscy spojrzeli na niego. W dłoniach trzymał torby dziewczyn i szedł w stronę salonu – Zastanawiam się nad zamówieniem pizzy – ciągnął.

- Lubię pizzę - oświadczyła Zadie.

- Jesz nadziewaną sałatę – odpowiedziała Deb.

- Tak, jesz - potwierdził Logan – Ale zanim to zrobisz, chcę, żeby moje dwie dziewczyny poszły za mną. Pokażę wam, gdzie śpicie.

– Kiedy wrócę, Millie, pomogę ci – zawołała Cleo, idąc za tatą.

Oczywiście, że tak.

- Bardzo bym tego chciała, Cleo - odpowiedziałam.

- I, mamo! - Cleo zawołała, wciąż idąc - Poczekaj, aż spotkasz koty Millie!

Zadie podążyła za siostrą, wbijając jej oczami sztylety w plecy.

Nie, zupełnie nie było jej ze mną ani nic z tych rzeczy.

Deb podeszła bliżej i powiedziała cicho - Dla twojej informacji, ta mini-postawa, którą rzuca Zadie, nie dotyczy tylko ciebie. Dałam jej to w samochodzie o tym, jak ma sobie poradzić w ten weekend. Nie jest wielką fanką, gdy mówi się jej, co ma robić. Więc nie jest ze mnie bardzo zadowolona.

– Przepraszam – wymamrotałam, skupiając się z powrotem na ostrożnym oddzielaniu liści sałaty bez ich rozdzierania - Wygląda na to, że jestem wrzodem na tyłku dla Zadie na różnych frontach.

Deb podeszła jeszcze bliżej, a ja odwróciłam się od sałaty do niej – Nie myślę, że to ty, Millie. To nie tak. Właściwie myślę, że to jest dobre. To lekcja życia, której ona musi się nauczyć. I to jest coś, co też High musi zdobyć. Nikomu z nas nie będzie łatwo. Ale od dawna było wiadomo, że to musiało się stać. Jesteś tylko katalizatorem.

- Nie kręcę z tego powodu fikołków - powiedziałam - Ale rozumiem, co mówisz i mam nadzieję, że w końcu to zadziała dla wszystkich. Chociaż muszę ci powiedzieć, że kupiłam im obu kilka kart podarunkowych. W ten weekend pójdziemy na zakupy.

Jej wyraz twarzy się nie zmienił, innymi słowy, nie mogłam tego odczytać, więc przyznałam - To jawne przekupstwo. Ale nie cofnę się przed zrobieniem czegokolwiek, by ominąć tę wyrwę. Oczywiście, chyba, że nie podoba ci się ten pomysł. Mogę później zrobić z nich podarunki do skarpetek. Loganowi to odpowiada, ale ty też musisz się zgodzić.

– Nie mam nic przeciwko – odpowiedziała – Chyba żebyś robiła to za każdym razem, gdy je dostaniesz - Jej oczy tańczyły - Jeśli to zrobisz, nigdy nie będą chciały do mnie wrócić.

Mój głos był pełen humoru, kiedy powiedziałam - Wątpię w to.

Spojrzała na sałatę, potem z powrotem na mnie i znowu jej głos był niski, kiedy powiedziała - Ty też jesteś cool, wiesz?

Kiedyś, w dawnych czasach, byłam cool, w obciętych spodenkach i topach z odkrytymi ramionami.

Nie sądziłam, że byłam teraz cool, zwłaszcza że właśnie przyznałam się do moich planów próby przekupienia jej córek w celu zdobycia ich miłości (lub przynajmniej polubienia).

- Jestem? - Zapytałam.

– Co do nich wkładasz? - Skinęła głową w stronę sałaty.

- Cóż, mam do nich kurczaka z orzeszkami ziemnymi z chili a odpowiedziałam - A potem podsmażę trochę tuńczyka ahi z sezamem, podam to z siekanymi ogórkami i sosem tatarskim crème fraîche. Low nie był zadowolony z listy zakupów, bo musiał iść do trzech sklepów, w tym LeLane’s, co nie jest jego ulubionym, i z tym, co było na liście, nie był tak naprawdę podekscytowany. Ale nas zaopatrzył.

- Często jesz nadziewaną sałatę? - zapytała.

– Nie – powiedziałam jej - Nigdy. Nawet w P.F. Changa. W rzeczywistości to będzie ślepy fart, jak to wszystko będzie dobrze smakować.

– I to jest cool – odparła – Bo wiem, że robisz to dla mnie i doceniam to. Dziewczyny to zauważą i docenią, nawet Zadie. Nie jadłam pizzy od siedmiu lat, więc nie jestem nawet pewna, czy mój organizm przetworzyłby pizzę. Ahi tuńczyk… - uśmiechnęła się - zdecydowanie.

- Chciałbym móc powiedzieć, że poświęcam się dla mojej fajności – odpowiedziałam - Ale uwielbiam ahi i jeśli ten kurczak z orzeszkami ziemnymi jest choć trochę tak dobry, jak wygląda na zdjęciu w Internecie, nawet Logan nie będzie narzekał.

- Clee-Clee uwielbia ahi, a Zadie bierze satay[1] z kurczaka z sosem orzechowym, kiedy tylko ma szansę, więc jeśli możesz zadowolić High, masz jedzenie dla nas wszystkich.

- Naprawdę? - Zapytałam, zszokowana, że tak dobrze trafiłam w sedno… i zrobiłam to nadziewaną sałatą.

- Naprawdę – odpowiedziała.

- Mama! Patrz! – krzyknęła Cleo, wchodząc, przytulając Poem.

– To jest dziewczynka Millie. Poem. Chief wbiegł pod kanapę, ale ja go dopadnę, żebyś mogły go później poznać.

- Wow! - Deb odkrzyknęła, podchodząc do córki - Ona jest taka śliczna.

- Mam nadzieję, że będą spać z nami - mruknęła Cleo.

Mogły. Gdyby mogły wejść na łóżko, coś, czego jeszcze nie opanowały.

Nie podzieliłam się tym z Cleo. Odwróciłam się do Zadie.

– Chcesz coś do picia, Zadie?

Wzruszyła ramionami, nie patrząc mi w oczy – Co… – zaczęła, ale musiała poczuć, że uwaga matki i ojca skupiła się na niej, bo szybko dokończyła - Jasne.

- Ja się tym zajmę - stwierdził Logan i spojrzał na swoją byłą - Deb? Wino?

– Poproszę kieliszek do kolacji – odpowiedziała, po czym wróciła do mnie - Teraz, Millie, co dziewczyny i ja możemy zrobić, aby pomóc?

- Najpierw możesz mi powiedzieć, czy jutro odbierasz tego McQueena - odpowiedziałam - A potem możesz posiekać ogórki, a dziewczyny mogą ustawiać naczynia na blacie.

- McQueen, potwierdzam – powiedziała.

- Tak jest! - Zadeklarowałam z uśmiechem typu podekscytowana siostra dostanie fajną torebkę.

Deb, jako siostra, która miała dostać super torebkę, odwzajemniła uśmiech, a jej był większy z oczywistych powodów - Teraz, masz coś do posiekania, czy mam dokonywać cudów nożem?

– Szuflada na gadżety po twojej lewej – powiedziałam, zachwycona, że ten wihajster, który kupiłam prawdopodobnie sześć lat temu, by robić fantastyczne rzeczy z warzywami, miał zostać po raz pierwszy użyty.

– Mam cię – mruknęła i podeszła do szuflady.

Zanim wróciłam do sałaty, spojrzałam na Zadie. W dłoni trzymała puszkę napoju gazowanego i stała obok ojca, który trzymał głowę w lodówce. Obserwowała też mamę.

Kiedy poczuła mój wzrok, spojrzała na mnie.

Przechyliłam głowę na bok i wykrzywiłam usta.

Odwróciła wzrok i upiła łyk napoju.

Westchnęłam.

- Masz podkładki? – zapytał Cleo.

– Szuflada po drugiej stronie, kochanie – odpowiedziałam.

- Znajdę! - krzyknęła i, podskakując, pobiegła przez kuchnię.

Patrzyłam, jak to robiła, myśląc, że była totalnie cholernie słodka.

Obserwowałam też, jak to robiła, myśląc, że podobało mi się, jak czuła się komfortowo w mojej przestrzeni.

Więc patrzyłam, jak to robiła, czując się szczęśliwa.

Cleo, dobrze.

Deb, dobrze.

Logan, zawsze dobrze.

Zadie, bez zmian.

Nie genialnie.

Ale wzięłabym to, popracowała nad tym…

I miała nadzieję.

*****

Leżąc tej nocy w łóżku, splątana z Loganem, po tym jak dziewczyny zadomowiły się w pokoju gościnnym i daliśmy im czas na odpłynięcie przed pójściem do łóżka, wymamrotałam - Myślę, że poszło dobrze.

Uścisnął mnie - Wiem, że poszło. Nie wiem, jak udało ci się zrobić smaczną nadziewaną sałatę, ale udało ci się.

Będąc mężczyzną, mówił o jedzeniu.

Ja mówiłam o naszej kolacji współczesnej rodziny.

Postanowiłam tego nie podkreślać.

Powinnam była wiedzieć. Logan dokładnie wiedział, o czym mówiłam.

Podzielił się tym, kiedy usłyszałam, jak jego głowa poruszyła się na poduszce, żeby mógł powiedzieć w czubek moich włosów - Jutro dasz im karty i zabierzemy je na zakupy. Obu to się spodoba i nawet Zadie będzie musiała się trochę rozpłynąć, bo wiem, że naprawdę jej się to spodoba. A ja zniosę centrum handlowe, bo będę miał na rękach trzy szczęśliwe dziewczyny - Dał mi kolejny uścisk – Więc wszystko będzie dobrze, piękna.

Odchyliłam głowę do tyłu, żeby złapać jego wzrok w ciemności - Jeśli centrum handlowe nie zadziała, będę potrzebowała więcej amunicji. Jej ulubione potrawy. Jej ulubione desery. Programy telewizyjne. Kino. Boysbandy - Spojrzałam na jego zacieniony podbródek – Właściwie to potrzebuję tych informacji o obu dziewczynach o tak po prostu.

– Kotku – Logan zwrócił moją uwagę z powrotem na niego. Kiedy ją dostał, kontynuował - To nie chodzi o to, by rozpieścić Zadie bardziej niż ona już jest rozpieszczona. To ma na celu wyrwanie jej z tego gówna.

- Wiem, ale…

- Słyszę cię. Rozumiem cię. Musisz to o nich wiedzieć. Więc je zapytaj. Ale pozwolę, by ten twój plan przekupstwa poszedł, bo chcesz to zrobić dla nich i ja chcę, żeby zobaczyły, jaka jesteś. Hojna i kobieta o wielkim sercu. Ale od teraz tylko na specjalne okazje. Muszą to osiągnąć ze mną i mną będącym z tobą, życie to tylko życie. Słyszysz?

Kiwnęłam głową.

Pochylił się i dotknął ustami moich.

Kiedy się odsunął, mruknął - Zapowiada się długi pieprzony weekend, są dziewczyny, co oznacza, że nie jestem w stanie cię pieprzyć.

Miał rację.

Wtuliłam się w niego, pocierając twarz o jego gardło, mamrocząc „Mmmm”.

- Jak podrzucę dziewczyny do szkoły, wrócę, skończymy to gówno – ciągnął - Bądź przygotowana na późne pójście do biura w poniedziałek, Millie.

Coś, na co warto czekać.

Dlatego moje powtórzone „Mmmm” miało inny ton.

Zaplątany we mnie, Logan przesunął dłonią po moim kręgosłupie, by wpleść palce w moje włosy.

– Kocham cię, mała – wyszeptał w ciemność.

Leżałam w jego ramionach, czując jego solidne ciepło, jego siłę, prawdę tych słów owijających się wokół mnie i zastanawiałam się, jak mogłam być tak szczęśliwa.

Miałam to wszystko, odpuściłam i odzyskałam wszystko… i więcej.

To gówno było niemożliwe.

Ale tam było, w moich ramionach, w moim łóżku, w moim domu.

O tak.

Wiedziałam, że Kellie miała rację, kiedy to przedstawiła.

Ale słysząc te słowa, czując je, wiedziałam, że Kellie miała rację.

Przeszłam przez trudny okres. To było moje dzieło. Trwało to długo.

Ale teraz było po wszystkim.

- Ja ciebie też - szepnęłam.

Logan pocałował mnie w czubek głowy i ułożył się.

Czułam, jak to robił i walczyłam ze snem po tym, jak to zrobił, chcąc nie zasnąć i czuć wszystko, co mi dawał, nawet po tym, jak jego oddech się wyrównał, a jego ciało stało się ciężkie wokół mojego.

Nie mogłam długo walczyć ze snem, bo byłam dokładnie tam, gdzie powinnam być.

Ale zasnęłam z dwoma myślami.

Nasze życie mogło nie być idealne.

Ale to nie znaczyło, że nie byłam w pełni szczęśliwa.

*****

- Kotku, właśnie dostałem telefon – oznajmił Logan następnego ranka, wchodząc do salonu.

Byłam w kuchni i przygotowywałam francuskie tosty brioche. Miałam dwie śpiące dziewczyny siedzące przy moim barze, Cleo przytulającą Chiefa, który nie był pewien, czy chciał być przytulany, Zadie zauważalnie i żałośnie, unikającą obu kotów, chociaż mogłam powiedzieć, że nie chciała tego robić.

Musiałabym wymyślić, jak coś z tym zrobić.

Ale w tym momencie byłam po prostu zadowolona, że żadna z nich nie wydawała się być w szoku po spędzeniu nocy ze mną pod moim dachem.

Teraz był to również dach ich ojca.

Nadal.

- Tak? – zapytałam Logana.

- Chłopcy mogą jutro zająć się wyrównaniem terenu i żwirowaniem - powiedział mi, podchodząc do swoich dziewczyn i obejmując obie ramionami, przyciągając je do siebie i pochylając się, by pocałować czubki ich głów.

Cleo sennie i radośnie przytuliła się do taty.

Ku mojemu zdziwieniu i radości Zadie zrobiła to samo.

Pozwoliłam sobie na przyjrzenie się tej wspaniałości, zanim skupiłam się na Loganie.

- W niedzielę? - Zapytałam.

– Tak – odpowiedział, puszczając swoje dziewczyny i ruszając wokół baru w moją stronę - Zrobią to rano, pojedziemy do kampera, odbierzemy go i przywieziemy tutaj.

– Dla mnie działa – mruknęłam, wrzucając kawałek brioche do mieszanki jajecznej i obracając ją.

I działało dla mnie to, że Logan całkiem się wprowadzi i osiedli.

To całkowicie działało dla mnie.

– Dzisiaj Millie ma dla was niespodziankę.

Wiedziałam, że to konkretne ogłoszenie od Logana było dla dziewczyn.

- Tak? – zapytała Cleo, gdy Logan wszedł w moją przestrzeń - Ja zajmę się tym. Ty dajesz moim dzieciom dobroć – rozkazał mi.

To był rozkaz, który akceptowałam, więc nie sprzeciwiałam się. Zamiast tego podeszłam do blatu i otworzyłam szufladę, w której schowałam karty podarunkowe.

Wyjęłam je i położyłam przed dziewczynami, wszystkich dziesięć, po pięć dla każdej z nich, obok siebie, mówiąc - Szaleństwo mini zakupowe. Wasz tata ustąpił i zabiera nas do centrum handlowego. Najpierw zjemy tam lunch, a jak już zdemolujemy sklepy, może pójdziemy tam, gdzie można kupić mrożony jogurt na kilogramy.

Uważnie obserwowałam, jak Zadie wpatrywała się z niedowierzaniem w karty.

Cleo nie patrzyła z niedowierzaniem.

Skierowała na mnie błyszczące oczy i wykrzyknęła - Serio?

Uśmiechnęłam się do niej - Serio.

- Ale… Forever 21. I Claire’s. I Buckle. I H&M. I Urban Outfitters! - wykrzyknęła z radością.

Najwyraźniej wybrałam te właściwe.

Poczułam ogromną ulgę, ale tylko uniosłam ramię - To coś w rodzaju powitania was w moim domu podczas pierwszego noclegu. Mała uroczystość z okazji, która jest dla mnie wyjątkowa. Jest również wyjątkowy dla waszego taty. To tylko mój sposób na powiedzenie, że cieszę się, że tu jesteście.

- To jest takie fajne! - zawołała Cleo.

Zadie nic nie mówiła.

Więc ja wybełkotałam - I może, kiedy wrócimy do domu, zrobimy dziewczęce rzeczy. Wiecie. Zrobimy sobie nawzajem manicure i pedicure. W drodze powrotnej z centrum handlowego możemy wstąpić do Target i kupić kilka zabawnych kolorów.

- Na to się nie godziłem - mruknął Logan ze swojego miejsca przy kuchence.

- O mój Boże! To jest tak niesamowite! - krzyknęła Cleo.

– Tak – powiedziała Zadie, a ja spojrzałam na nią. Nie patrzyła na mnie. Trąciła palcem kartę upominkową Claire.

– Cieszę się, że tak myślisz, kochanie – powiedziałam ostrożnie.

Jej wzrok zatrzymał się na mnie na krótką chwilę, zanim znów spojrzała na karty.

Byłam tak skupiona na Zadie, że aż podskoczyłam, kiedy Logan się zbliżył, zarzucając mi rękę na ramiona.

- Skoro moje dziewczyny cały dzień robią babskie gówno, ja wybieram film na wieczór – oświadczył.

- W porządku, tatusiu - zgodziła się natychmiast Cleo.

Głowa Zadie podniosła się, jej oczy powędrowały do taty.

- Tak długo, jak to nie będzie przerażające - stwierdziła, tak jakby była częścią rozmowy, a nie nadąsana czy wymagająca.

Zacisnęłam usta, żeby powstrzymać ostrożne podniecenie, bo może do czegoś zmierzałam.

- Czy przestraszyłbym moje małe dziecko? - zapytał Logan.

– Nie – odpowiedziała Zadie.

- Lubię przerażać - oznajmiła Cleo.

- To właśnie mówię. Ty byś tego nie zrobił, ale Clee-Clee tak – wyjaśniła Zadie.

- Ty i ja możemy mieć nasze noce na przerażające filmy, kiedy dostanę kolejny telewizor w tej miejscówce - powiedział Logan swojej najstarszej - W ten sposób, jeśli to zrobimy, Zadie i Millie będą mogły obejrzeć coś innego w sypialni.

Nie wstawiłabym telewizora do sypialni. Byłoby to brzydkie, psujące estetykę. Wiedziałam o tym, bo rozważałam to, a nawet szukałam centrum multimedialnego z drzwiami zamykającymi telewizor, aby mieć telewizor w mojej sypialni. Po latach poszukiwań nie znalazłam niczego, co mogłoby tam pasować.

Więc to się nie miało wydarzyć.

Jednak Logan i ja odbylibyśmy tę rozmowę w późniejszym terminie.

W tym momencie spojrzałam na Logana - Właściwie jakiś czas temu nagrałam Pitch Perfect i Easy A na DVR i od wieków chciałam oba obejrzeć.

- Uwielbiam Pitch Perfect! - Cleo pisnęła.

- Jezu - wymamrotał Logan, marszcząc się na mnie z góry.

- Oczywiście - powiedziałam pospiesznie - możemy je obejrzeć w inny weekend.

- Och, tatusiu, musimy obejrzeć Pitch Perfect - stwierdziła podekscytowana Zadie.

Tak podekscytowana, że mój wzrok powędrował do niej.

Patrzyła na swojego tatę, a jej oczy błyszczały, coś, czego nigdy nie widziałam.

Podobnie jak u jej siostry, przemiana była niesamowita.

Była słodkim dzieckiem, obiecującą pięknością, a obu z nich nie można było przegapić.

Ale teraz zarówno uroda, jak i piękno świeciły z niej jak latarnia morska, która oślepiała.

Widząc to po raz pierwszy, zrozumiałam, dlaczego jej ojciec ją rozpieszczał.

Ja też zrobiłabym wszystko, co w mojej mocy, aby to było skierowane do mnie regularnie.

To mogło nie być dobre rodzicielstwo.

Ale wpatrując się w ten promień, wiedziałam, że powstrzymanie tego pragnienia będzie prawie niemożliwe.

- To jest zabawne i takie dobre - ciągnęła - nawet tobie się spodoba.

Jeszcze nie widziałam filmu.

Mimo to wiedziałam, że film oparty na muzycznych pojedynkach grup a cappella w college’u nie był czymś, co Loganowi by się spodobało.

- Ten film jest dla was za stary? - zapytał Logan.

– Nie – odpowiedziała Cleo.

– Absolutnie nie – wtrąciła Zadie.

– Zadie ma rację, tatusiu. Będziesz się śmiał. To naprawdę zabawne – stwierdziła Cleo.

Logan pozwolił mi wrócić do kuchenki, mrucząc - Więc muszę znosić centrum handlowe, zapach lakieru do paznokci, a nawet nie mogę wybrać filmu.

- Millie, Cleo i ja zrobimy kurczaka, burgera z bekonem i ser – targowała się Zadie.

Kiedy to zrobiła, znieruchomiałem.

Włączyła mnie w to.

Mnie!

Nie wiedziałam, co to kurczak, burger z bekonem i ser. Ale bardzo chciałam to zrobić.

Walczyłam z chichotaniem jak szalona i kręceniem fikołków z zachwytu.

– Kurczak, burger z bekonem i ser to jedyna rzecz, na którą warto czekać przy głupim filmie o licealistach – mruknął Logan do patelni.

– Są w college’u, tatusiu – poinformowała go Cleo.

- Kurczak, burger z bekonem i ser to jedyna rzecz, którą warto obejrzeć przy głupim filmie o college’u - mruknął Logan do patelni.

Cleo zachichotała.

Zadie też.

Moje serce zrobiło się tak lekkie, że rozjaśniło wszystko wokół mnie do tego stopnia, że to był cud, że nie unosiłam się w powietrzu, kiedy poszłam do spiżarni po syrop.

Wyjęłam to, plus ustawiłam masło i talerze, widelce i serwetki na podkładkach, zanim wróciłam do kuchenki, żeby zwolnić Logana z jego obowiązków.

- Podgrzej swoją kawę, Rybko – powiedziałam cicho, naciskając, by odebrać mu łopatkę – I weź stołek. Skończę tutaj.

– Kotku – odpowiedział.

Spojrzałam na niego.

Wtedy moje serce się zatrzymało.

Ponieważ teraz jego oczy błyszczały. Lśniące, szczęśliwe i odprężone.

I widziałam, że jego dziewczyny też od niego to dostały, ten wygląd, który przekształcił jego piękno w coś zapierającego dech w piersiach.

Kiedy spojrzałam na niego z zachwytem, pochylił się i dotknął ustami moich. To był szybki pocałunek. Lekki. Tam i poszło.

Ale to też było szczęśliwe.

Zrezygnował z łopatki, chwycił zarówno mój, jak i swój kubek i podgrzał obie nasze kawy, zanim usiadł na stołku.

Podałam francuskie tosty. To było dobre francuskie tosty. Ale to były tylko francuskie tosty.

Mimo to miałam zamiar zapamiętać te francuskie tosty do końca życia.

Ponieważ jadłam, słuchając bełkotu Cleo, dołączającej do niej Zadie i patrząc, jak mój mężczyzna jadł swojego w otoczeniu wszystkich swoich dziewczyn, patrząc na to, aż do kości szczęśliwy.

*****

CDN

(i naszedł czas na porwanie)



[1] Satay - to inaczej grillowany kurczak w formie szaszłyka

2 komentarze: