sobota, 6 maja 2023

Zrobiłaś to, Mała - bonus

 Taka drobna niespodzianka 😘

Przejść przez ogień - (Walk Through Fire) - bonus

Kristen Ashley

Zrobiłaś to, Mała

Millie

 

- Dziewczyno, nie przymierzam żadnych Valentinos – oświadczyła Elvira.

- Vira, te są niesamowite - odpowiedziała Gwen, stojąc obok miejsca, gdzie Elvira siedziała w dziale obuwia Nordstrom (a nawiasem mówiąc, Gwen miała na sobie parę brązowych czółenek Prady, które zabrała do wypróbowania) - Musisz je przymierzyć.

Patrzyłam, jak oczy Elviry się skupiły.

- Gwen, Hawk nie płaci mi minimalnej stawki za zaganianie jego komandosów. Ale też nie niebotycznie. I wiesz, że mam ścisłą politykę miesięczną co do wydatków na buty.

Gwen otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale nie zrobiła tego, kiedy Elvira uniosła dłoń swoimi ostrymi, zakończonymi szponiasto, wypolerowanymi platyną paznokciami, potrząsając uniesionym do góry palcem wskazującym w stronę Gwen przy każdym kolejnym punkcie, który wymieniała.

- Jedna torebka, jedna para butów, jeden strój lub jeden gratis w Charming Charlie lub Francesca miesięcznie. Bez dodatków. Bez wyjątków - Opuściła rękę i powiedziała prawie szeptem, który wciąż słyszałam z daleka, głównie dlatego, że słuchałam ze wszystkich sił - Z wyjątkiem sytuacji, gdy pojawiają się nowe kolekcje wiosenne i jesienne. Wtedy mogę zaszaleć.

- Kupiłaś parę butów w tym miesiącu? – zapytała przyjaciółkę siedząca obok Elviry Mara.

- Tak. Turkusowe Joies. Pierwszego dnia miesiąca – odpowiedziała Elwira.

- Są gorące - zadekretowała Tabby, sprawdzając wyświetlacz Manolo.

- Wiem, dlatego są moje – odpowiedziała Elvira.

Tabby uśmiechnęła się do Lanie, gdy Camille zauważyła - Masz też ten pierścień z wężem Johna Hardy'ego.

- Co? - Malik, stojący za moimi plecami, cicho zadudnił.

- Cicho - uciszyłam Malika.

- Cicho - Elvira uciszyła Camille - Węże się nie liczą. Mogę kupić tyle węży, ile chcę.

- To wyjątek - zauważyła Tess.

- Technicznie tak. Jak John Hardy robi nowego węża, ustąpię – powiedziała Elvira Tess.

- Tylko mówię - wtrąciła Tyra, sadowiąc się na kolanie na wolnym miejscu po drugiej stronie Elviry, ubrana w buty Weitzmana z paskiem na kostce z frędzlami, które również przymierzała - zrobiłaś jeden wyjątek, możesz zrobić kolejny.

– Te buty kosztują prawie dziewięćset dolarów – odparła Elvira.

- Kopniesz się, jeśli ich nie przymierzysz, a potem wrócisz w przyszłym miesiącu i już ich nie będzie – wtrąciła Tracy.

- Czy ja mówię do siebie? - Elvira zapytała szeroko obszar z butami, a następnie skierowała wzrok na Tracy – Kosztują dziewięćset dolarów. Zarabiam przyzwoite pieniądze, ale mój facet to glina. Co oznacza, że ma broń i wie, jak jej użyć. Jak wrócę do domu z większą ilością zakupów niż przydzielone w tym miesiącu, a jego głowa eksploduje. W takim przypadku miałabym nadzieję, że nie zdetonuje mojej, zanim to zrobi. I, mówiąc tylko, podoba mi się jego głowa taka, jaka jest, szczególnie jego usta.

Kiedy wszystkie dziewczyny uśmiechnęły się do siebie, Elwira skończyła.

– I ma dobre oczy.

Była skąpa.

Malik miał wszystko dobre.

Usłyszałam za sobą chichot, który powiedział mi, że Malik był rozbawiony słowami swojej kobiety.

Ale zaczynałam panikować.

Odwróciłam się do niego, zaczynając - To nie jest zabawne. Ona nie zamierza...

Przestałam mówić w połowie zdania, kiedy zobaczyłam nieoczekiwaną (i niepożądaną) postać Tacka stojącego obok Malika. Widziałam też, jak Logan szedł wokół Malika do mnie, gdzie chowałam się za kolumną (z Malikiem). A reszta Chaosu – nie żart, cały Klub – gromadził się wokół nas.

Nie powinno ich tu być!

Zamierzali zepsuć niespodziankę!

- Co u licha? - syknęłam.

Logan pochylił się, celując w pocałunek na mojej szyi, którego oczywiście odmówiłam, odsuwając się (za późno, poczułam jego usta –poczułam też swoją złość, co nie znaczyło, że nie podobało mi się uczucie dotyku jego ust).

Kiedy się podniósł, zamknęłam mu oczy.

- Co ty tutaj robisz? - zażądałam wiedzieć.

– Myślisz, że mogliśmy to przegapić? - zapytał.

Rozumiałam go. Całkowicie zrozumiałam.

Jeśli Elvira przymierzy te cholerne buty, to będzie to coś wielkiego. Kolosalnego. Epickiego.

Niesamowitego.

Nikt nie chciałby tego przegapić.

Zaplanowałam to w ten sposób.

Ale oni zamierzali spieprzyć to, stado motocyklistów kręcących się po dziale obuwniczym Nordstrom.

Kolumna mnie ukrywała. Ledwo zakrywała Malika, skoro był taki wysoki i szeroki. Nie było mowy, żeby ukryła cały Klub Motocyklowy.

– Jak ona cię zobaczy, zepsujesz niespodziankę – warknęłam ściszonym głosem.

- Kotku, Vira jest w dziale butów w Nordstrom. Każdy brat Chaosu w całym Stanie oraz ci, którzy nie żyją, mogliby powstać, moglibyśmy urządzić imprezę, a ona by tego nie zauważyła – zauważył Tack.

Musiałam przyznać, że to mogła być prawda.

- Cóż, bądźcie cicho i nie rzucajcie się w oczy – rozkazałam, poddając się.

Tack uśmiechnął się do mnie.

Prychnęłam na niego i spojrzałam na Logana.

On też się do mnie uśmiechał.

Dlatego też posłałam wkurzoną minę na jego kierunku.

Jego uśmiech stał się większy.

Cokolwiek!

– Widzicie, Hawk nie dostał rozkazu bycia niepozornym - Usłyszałam mamrotanie Jokera i zwróciłam na niego uwagę tylko po to, by obrócić się w kierunku, w którym patrzył.

A po drugiej stronie działu obuwniczego, niecałe dziesięć kroków od Elviry i jej dziewczęcego gangu, zauważyłam Hawka Delgado, męża Gwen, szefa Elviry. Stał oparty o swoją kolumnę i wcale nie zachowywał się dyskretnie.

Co gorsza, porucznicy Mitch Lawson i Brock Lucas kręcili się tam razem z nim z rękami skrzyżowanymi na piersiach, oczami utkwionymi w dziewczęcym gangu, wykrzywiając usta wyczekującymi uśmiechami, od których na pierwszy rzut oka zmoczyłyby się majtki każdej kobiety. Wiedziałam o tym, bo byłam wkurzony, a to właśnie działo się z moimi.

Wszystko, co Elvira musiała zrobić, to spojrzeć przez ramię i wszystko byłoby stracone.

A Elvira patrzyłaby w ten czy inny sposób. Pomiędzy Chaosem a brygadą komandosów/policjantów było wystarczająco dużo gorąca facetów, które unosiło się wokół, by, chcąc nie chcąc, stopić marmur.

Do diabła z tymi mężczyznami!

- Jak moja kobieta nie kupi tych butów, wracam do domu i garbuję jej skórę - Usłyszałam mamrotanie Tacka.

Buty, które przymierzała Tyra, były gorące, nie było co do tego wątpliwości. I zawsze miło było wiedzieć, że mężczyzna doceniał dobre buty.

Mimo to mówił, a oni wszyscy bawili się moim dobrze zaaranżowanym układem, więc rzuciłam w jego stronę złe spojrzenie.

- Jak myślicie? - Usłyszałam wołanie Carissy i ponownie zwróciłam się w stronę akcji. Odeszła niedaleko grupy i trzymała srebrzysto złoty but na szpilce, ozdobiony paskami i ćwiekami – Myślicie, że Jokerowi by się to spodobało?

– Jezu, kurwa – warknął Joker.

To była odpowiedź.

Potwierdzająca.

- Tak - Gwen, Tess, Mara, Tyra, Tabby, Lanie, Camille, Tracy i Elvira powiedziały jednocześnie.

Tak! Krzyknęłam w swojej głowie.

– Dobra odpowiedź, bracie – mruknął Hound.

Widzicie?

Odwróciłam się do chłopców, podnosząc rękę i tnąc nią w dół - Możecie się uciszyć?

Chłopaki albo uśmiechali się do mnie, albo do siebie.

Spojrzałam na Malika.

– Wszystko w porządku, kochanie – powiedział swoim miodowym głosem.

- W porządku, Malik - powiedziałam głosem dziewczyny-w-transie (często zdarzało się to po tym, jak Malik przemówił do mnie bezpośrednio… lub pośrednio, jeśli o to chodziło).

Logan objął mnie ramieniem.

Ach, do tego należałam.

Spojrzałam na niego.

On też się uśmiechał.

- Daj jej sześć i pół. I siódemkę, tak na wszelki wypadek – poleciła Gwen sprzedawcy obuwia, który miał na imię Raul. Wiedziałam o tym, ponieważ znałam Raula i wszystkich w dziale obuwniczym Nordstrom, a nie tylko dlatego, że ja też tam robiłam zakupy.

Ci pracownicy dyżurni również znali program, ale znacznie lepiej radzili sobie z ukrywaniem go.

Raul odbiegł.

– Co powiedziałam, Gwen? - spytała gniewnie Elwira.

Gwen machnęła ręką przed twarzą - Przymierzenie ich nie boli.

- Czy kiedykolwiek założyłam parę Valentino, których nie kupiłam? - zapytała ostro Elwira.

- Te klapki - natychmiast odpowiedziała Lanie za Gwen.

- Kiedykolwiek założyłam parę szpilek Valentino, których nie kupiłam? - Elvira poprawiła swoje pytanie, wyrażając je nie mniej ostro, patrząc teraz na Lanie.

Lanie wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się.

- Tutaj są! - wrzasnął Raul, pędząc w stronę gangu dziewczyn o wiele za wcześnie, wymachując dwoma pudełkami po butach Valentino.

- Szczęście się skończyło – szepnęłam z rozpaczą - Żaden sprzedawca nie wpada na zaplecze działu obuwniczego Nordstrom i nie wraca w minutę. Tam są mile krainy czarów! Ona na pewno to rozgryzie.

- Zrelaksuj się - szepnął Logan do mojego ucha.

Nie zrelaksowałam się. Patrzyłam z niepokojem, jak brwi Elviry zbiegły się, kiedy Raul zatrzymał się przed jej fotelem i natychmiast opadł na kolano.

– Po prostu pozbądźmy się tego – powiedział, ściągając czółenka Elviry na platformie i odrzucając je na bok, jakby to nie był Louboutin.

Przełknęłam ślinę.

Elvira wyglądała, jakby się denerwowała.

- Bądź spoko. Bądź spoko. Zachowaj spokój, Raul - skandowałam pod nosem.

Usłyszałam chichot Logana.

Uderzyłam go łokciem w brzuch.

Usłyszałam, jak Logan przełknął chrząknięcie przez chichot.

Stłumiłam sfrustrowany krzyk.

Wyrzucono pokrywa pudełka. Zaszeleścił papier. Następnie Raul wydobył odważne błękitne czółenka bez palców na platformie z lakierowanej skóry.

Przełknęłam kolejne westchnienie (tym razem z powodu buta, to było dzieło sztuki).

Tak samo jak gang dziewczyn. Słyszałam je.

Raul włożył jeden.

Wstrzymałam oddech.

Raul włożył drugi.

Wyciągnęłam jedną rękę, by chwycić czubki palców Logana.

Jego owinęły się wokół moich.

Drugą rękę wysłałam w poszukiwaniu Malika. Moje palce musnęły jego i poczułam, jak jego duża, ciepła dłoń zamknęła się wokół mojej.

- No to idziemy. Przespaceruj się – zasugerował Raul, odskakując od Elviry z podekscytowaniem większym niż spowodowałaby ewentualna wyprzedaż butów Valentino i podnosząc się.

Uścisk Malika stał się mocniejszy.

Moja klatka piersiowa zaczęła płonąć.

Elvira wstała.

- Coś kłuje mnie w palec u nogi - stwierdziła.

Poczułam, że moje oczy zaczynają piec.

- Co? To niemożliwe – oświadczył Raul.

– Cóż, czuję to – odparła Elvira. Podnosząc przed siebie prostą nogę, obejrzała but - Widzę to. To jest dokładnie...

Ścisnęłam dłoń Malika i szepnęłam - To wszystko, mój człowieku, teraz ty wchodzisz.

Puścił mnie.

Gang dziewczyn okrążył Elvirę, nie za blisko, nie za daleko, nikt nie odcinał jej dostępu do Malika.

Szedł w jej stronę.

Poczułam, jak chłopcy zebrali się bliżej mnie.

Hawk, Mitch i Brock podeszli do foteli.

– Słodki Jezu – wyszeptała Elvira, wbijając wzrok w but.

Moje oczy piekły bardziej.

Głowa Elviry odskoczyła do tyłu, jej stopa opadła, a jej palce z platynowymi szponami zbliżyły się do jej ust, gdy wypatrzyła Malika.

Podszedł do niej i natychmiast opadł na kolano.

Usłyszałam kilka jęków, w tym jeden mój.

Patrzyłam, jak Malik odwiązuje cienką, satynową wstążkę, która trzymała niezwykły, wykonany na zamówienie pierścionek zaręczynowy z diamentem o szlifie poduszkowym, do wspaniałej kokardki charakterystycznej dla Valentino.

Ale pozostał na kolanie, odchylając głowę do tyłu.

Uniósł pierścionek między dwoma palcami.

Pociągnęłam nosem.

Ramię Logana zacisnęło się, a ja zostałam przesunięta przed niego, gdy owijał je wokół mojej szyi.

– Co ty na to, mała? - Gładki, głęboki głos Malika owiał się po dziale obuwniczym Nordstrom, kojąc swoją kołysanką każdego w zasięgu słuchu – Masz ochotę spędzić ze mną wieczność?

Elvira stała zamrożona, wpatrując się w swojego mężczyznę, wciąż trzymając koniuszki palców przy ustach.

Znów wstrzymałam oddech.

I poczułam spadającą łzę odpowiadającą tej, której kroplę zobaczyłam wyciekającą z jej oka.

- Mała - wyszeptał Malik, podnosząc się.

On też ją zobaczył.

Elvira upadła w jego ramiona.

Wydałam z siebie słyszalny szloch.

Drugie ramię Logana owinęło się wokół mnie.

- Wezmę to za tak – powiedział Malik.

Tylko głowa Elviry odskoczyła do tyłu.

- Mogę kupić buty? – zapytała z płaczem pełnym emocji.

Malik uśmiechnął się.

Poczułam piękny ból chichotu przedzierającego się przez łzy.

- Absolutnie – odpowiedział Malik.

Ciało Elviry wyraźnie drgnęło, gdy ponownie oparła się o swojego mężczyznę.

Cały czas się trzęsła, a Malik mocno ją trzymał, kiedy wszyscy ruszyliśmy do przodu. Wszyscy, w tym niektórzy klienci, którzy w ogóle nie znali naszej rodziny, byli po prostu na radosnej przejażdżce.

– Przestaniesz ryczeć na na tyle długo, żeby mężczyzna mógł założyć błyskotkę? - W końcu zawołał Big Petey, a śmiech w jego głosie zabrzmiał tak głęboko, że aż zadrżał.

- Tak - Usłyszałam stłumione, dochodzące od Elviry - Tak - Zrobiło się głośniejsze, gdy Elvira oderwała twarz od piersi Malika.

Wielokrotnie uderzała dłonią w jego klatkę piersiową z każdym kolejnym - Tak, tak, tak!

Malik założył pierścionek. Pasował (tak, tak, był powód, dla którego Elvira nakręciła się na ten pierścionek Johna Hardy’ego).

Po radosnych westchnieniach, które nadeszły, gdy Elvira studiowała symbol pięknej przyszłości, Malik wyraźnie skończył z dawaniem Elvirze jej czasu na reakcję.

To był czas Malika.

Wiedziałam o tym, kiedy wziął ją w ramiona, pochylił głowę i położył na niej długi, mokry pocałunek.

A kiedy mówiłam długi, miałam na myśli dłuuuuuuuugi.

I mokry.

Miłe.

Trwało to przez „ooo” i „ah”, a potem pohukiwania i wilcze wrzaski.

A Malik ledwie podniósł głowę, kiedy wszyscy opadliśmy ich jak szarańcza.

Było to w czasie, gdy personel Nordstrom rozdawał schłodzonego szampana w delikatnych kieliszkach, które zaaranżowałam (i ustawiłam na srebrnych tacach z truskawkami w czekoladzie, ulubionymi przysmakami Elviry – w ilości wystarczającej dla rodziny, personelu i przypadkowych klientów), kiedy zdałam sobie sprawę, że przez te wszystkie łzy i chichoty, przytulania, uściski dłoni i wspólne szczęście, Hawk nie podszedł.

Odwróciłam głowę w jego stronę i zobaczyłam, że stał odsunięty, Gwen była przytulona do jego boku i jego żona rozmawiała z ożywieniem z Lanie (nadal mając na sobie Prady, które najwyraźniej zamierzała zabrać do domu).

Ale jego oczy były skierowane na Elvirę.

Spojrzałam na Virę.

Patrzyła na Hawka.

Poczułam, jak zrobiło mi się ciepło w brzuchu, gdy moje serce ścisnęło się.

Wiedziałam, że Hawk Delgado miał dwóch braci, grupę siostrzenic i siostrzeńców, mamę, tatę, żonę i troje dzieci.

Widząc to spojrzenie między nimi, wiedziałam też, że Hawk miał jedną siostrę.

Moje oczy znów zrobiły się mokre.

- Zrobiłaś to, mała.

Głos Logana w moim uchu odciągnął moją uwagę od tego momentu, który dzielili Elvira i Hawk.

Dałam ją mojemu mężczyźnie.

- Doskonale - dopowiedział.

Poczułam swój delikatny uśmiech i zakołysałam się do Logana.

Wziął mój ciężar, ale zwróciłam wzrok na Malika.

Zajęło to chwilę. Miał inne rzeczy do roboty, jedną z nich było trzymanie swojej nowej narzeczonej, jakby nigdy nie zamierzał jej puścić (a podejrzewałam, że tego nie zrobi) i przyjmowanie gratulacji od ludzi, których znał i od ludzi, których nie znał.

Ale w końcu jego ciepłe, brązowe oczy spoczęły na mnie.

Uśmiechały się.

Tak.

Ja to zrobiłam.

Zorganizowałam idealne oświadczyny.

Absolutnie.

Teraz . . .

Ślub.

 

The End

.

zapraszam na:

https://www.wattpad.com/story/376056399-rough-ride-pl




2 komentarze:

  1. No dobrze, że sprawdziłam przypadkiem książkę, bo ominal bym mnie taki dodatek. Super. Dziękuję ❤️

    OdpowiedzUsuń