piątek, 10 marca 2023

2 - Każdy jego oddech (cz.2)

 

 

ROZDZIAŁ 2

Każdy jego oddech (cz.2)

 

Przewróciłam kartkę i znieruchomiałam.

Na dwóch stronach przede mną znajdowało się sześć zdjęć zrobionych w miejscu znanym w świecie motocyklistów jako Wild Bill’s Field.

To był rajd motocyklistów, który miał miejsce na Farmie Billa McIntosha każdego roku.

Pamiętałem te zjazdy, na wszystkie trzy poszłam.

Zdjęcia na tej stronie pochodziły z drugiego.

U góry po lewej Logan siedział na kłodzie, ja na kocu przed nim na ziemi między jego nogami. Był pochylony do przodu, obejmował mnie ramionami, brodę oparł na moim ramieniu, a światło ognia oświetlało nasze twarze, gdy śmialiśmy się z kogoś, o ile pamięć mnie nie myliła z Boz’a, bo był zwykle uroczym idiotą.

Środkowe lewe zdjęcie przedstawiało to samo, z wyjątkiem tego, że moja głowa była odwrócona i odchylona do tyłu, a podbródek Logana znajdował się nad moim ramieniem i patrzył na mnie z góry.

Na zdjęciu na dole po lewej moja ręka była uniesiona i owinięta wokół przedramienia Logana, a moja głowa wciąż była odchylona do tyłu.

Ale Logan nie patrzył na mnie.

Całował mnie.

Zamknęłam album.

Field.

Zlot motocyklistów na Wild Bill’s Field.

Każdy motocyklista z każdego klubu w całym stanie Kolorado jeździł na ten rajd co roku. To był tumult, motory, namioty, kampery, RV, śpiwory, ogniska, prowizoryczna scena ustawiona dla lokalnych i mniej lokalnych zespołów, które grały głośno i głęboko w noc.

Przynieś to, co chcesz lub idź po kuchnię Wild Billa, którą rozstawiał w ogromnym namiocie na skraju prowizorycznych kempingów. Chwalił się, że dochód z tego wysłał go do Miami na Boże Narodzenie i utrzymywał go przez cały rok, z wyjątkiem tego, że wszyscy wiedzieliśmy, że trafiliśmy na jego pole zaraz po tym, jak zbierał siano lub kukurydzę, które tu zawsze rosły, i tak naprawdę tym zarabiał na życie.

Pierwszy weekend października.

Który był za dwa i pół tygodnia.

Każdy jego oddech był dla ciebie.

Zniszczyłaś go.

Musiałam naprawić to zło.

Musiał wiedzieć.

A ja byłam jedyną osobą, która mogła mu to powiedzieć.

Teraz było dobrze. To było bezpieczne. Żył i miał się dobrze, zamawiał burrito i wychowywał dzieci, a nie był uciekinierem przed prawem lub czymś gorszym.

I musiał wiedzieć.

Więc zamierzałam go znaleźć.

A potem zamierzałam mu powiedzieć.

 

Na kocu nad jeziorem, dwadzieścia trzy lata wcześniej…

Był na mnie i we mnie.

Skończył.

Ja też.

Logan Judd właśnie dał mi mój pierwszy orgazm.

I było szalenie-wspaniale.

Byliśmy na randce.

Zabrał mnie na swoim motorze.

Miałam rację. Moi rodzice bzikowali.

Ale zrobili to, co zawsze. Zaufali mi i nie robili z tego wielkiej sprawy.

Nie podobało im się też, że zadawałam się z Kellie. Uważali ją za wariatkę. Jej tata odszedł, kiedy była mała i nigdy nie wrócił. Teraz jej mama i ojczym imprezowali częściej niż Kellie i nie przeszkadzało im, że Kellie zapraszała swoich licznych przyjaciół (było tak, ponieważ, jak podejrzewałam, Kellie, Justine i ja sprzątałyśmy po nich, a oni nie mieli nic wartościowego, co można by zniszczyć).

Ale i tak miałam doskonałe stopnie. Za kilka tygodni szłam do college’u. Trafiłam do dobrego. Uniwersytet w Denver. Oznaczało to, że miałam zostać blisko domu, czego moja siostra nie zrobiła (pojechała do Purdue), więc to było coś, co lubili moi rodzice. Wykonywałam swoje obowiązki. Dogadywałam się z moją starszą siostrą. Byłyśmy jak papużki nierozłączki i tęskniłam za nią jak szalona, odkąd wyjechała do Indiany. Kochałam moją rodzinę i okazywałam to. Nigdy nie byłam jednym z tych zrzędliwych, upierdliwych dzieciaków, które przez cały czas wdzierają się na swoich rodziców.

Mimo to byłam trochę buntowniczką. Piłam i to było nielegalne. Kellie, Justine i ja jeździłyśmy na motocyklach. Straciłam dziewictwo w wieku siedemnastu lat (ale to było z moim chłopakiem, z którym byłam przez dwa lata, który zerwał ze mną w ciągu pierwszych kilku miesięcy na University of Colorado).

Nie byłam lekceważąca. Kochałam moją rodzinę.

Byłam tylko… sobą.

A nie byłam głupia i całkowicie nieodpowiedzialna.

I to, jaka byłam, posadziło mnie na tyle motocykla Logana Judd’a.

Zawiózł nas w góry i uwielbiałam tę jazdę.

Tata miał przyjaciela, który miał motor, Dottie i ja jeździłyśmy na nim i obie to uwielbiałyśmy.

To było lepsze.

O wiele lepiej.

Jazda, kiedy byłam owinięta wokół Logana.

Najlepsze.

Zjechał z autostrady i pojechał nad jezioro. Zsiedliśmy z motoru, a on wyjął plecak z jednej ze swoich sakw, a koc z drugiej. Potem wziął mnie za rękę i poprowadził ścieżką prowadzącą do jeziora. Słońce właśnie przygotowywało się do zachodu, więc mieliśmy dużo światła, aby zobaczyć piękno wokół nas i ja je zobaczyłam.

Ale czułam piękno wędrówki z Loganem, kiedy jego palce były owinięte wokół moich, plecak przerzucony przez jedno z jego ramion, koc schowany pod pachą, wiedząc, że to już była najlepsza randka w moim życiu i czując w sercu, że będzie tylko lepiej.

Miałam rację.

Przeniósł nas na brzeg jeziora i rozrzucił koc. Usiedliśmy na nim, a on wyciągnął rzeczy z plecaka.

To nie było nic nadzwyczajnego. Miał tam cztery butelki piwa. Domowe kanapki (indycze i szwajcarskie). Torby z frytkami (które były nieco zmiażdżone). Paczka Oreo (podobnie zmiażdżona).

Ale siedząc nad pięknym jeziorem u podnóża Gór Skalistych z Loganem, jedząc i obserwując zachód słońca, był to najsmaczniejszy posiłek, jaki kiedykolwiek jadłem.

Rozmawialiśmy.

Podczas naszej rozmowy na stopniach tarasu Kellie poznał moje pełne imię i nazwisko, wiek, wiedział, że mam siostrę, do jakiego liceum chodziłam, że wybierałam się na DU na semestr jesienny i że Kellie i Justine były moimi najlepszymi przyjaciółkami. Ja dowiedziałam się, jak miał na imię i nazwisko, że był trzy lata starszy ode mnie, był rekrutem klubu motocyklowego o nazwie Chaos i był blisko z rodzicami i młodszą siostrą, nawet jeśli zostawił ich w Durango, gdzie dorastał.

Na kocu rozmawialiśmy więcej i było fajnie, bo to było jak rytuał przejścia. Pierwsza naprawdę dorosła rozmowa, jaką kiedykolwiek odbyłem.

Nie byłam jakąś osiemnastoletnią świeżo upieczoną licealistką, którą poznał.

Nie byłam dziewczyną.

Byłam kobietą.

Kobieta, którą lubił.

Rozmawialiśmy o pracy, którą wykonywał w Ride, warsztacie i sklepie należącym do klubu motocyklowego, do którego należał. Rozmawialiśmy o tym, że kiedy skończy rekrutację i zostanie pełnoprawnym członkiem, dostanie większą część zarobionych tam pieniędzy. Rozmawialiśmy o jego braciach i o tym, jak ich lubił. Rozmawialiśmy o „starszych paniach” jego braci, żonach i dziewczynach, a także o tym, które z nich lubił… a które nie.

Rozmawialiśmy też o tym, jak trochę się martwiłam, że Justine za dużo imprezowała i że się zapominała, kiedy to robiła. Rozmawialiśmy o tym, że martwiłam się o to, bo schrzaniła swoje SAT, odmówiła ponownego podejścia do nich i miała naprawdę kiepskie kilka semestrów, więc jej średnia ocen była poniżej normy. Potem, kiedy dwie pierwsze uczelnie, do których złożyła podanie, nie przyjęły jej, zrezygnowała. I powiedziałam mu, że myślałam, że była zagubiona i przerażona swoją przyszłością, ale zamiast znaleźć swoją drogę, często się upijała.

– Jedno wiem, kochanie – powiedział łagodnie, kiedy rozmawialiśmy o Justine - Nigdy nie zmienisz osoby. Stań po jej stronie lub bądź jej wsparciem. Ale nie naciskaj na zmianę ani jej nie oczekuj. Po prostu bądź przy niej, kiedy załatwia swoje sprawy. Ale rób to, wiedząc, że być może będziesz musiała zerwać więzy, jeśli jej gówno zacznie przeciekać i stanie się twoje.

W ten sposób dowiedziałam się na naszej pierwszej randce, że Logan Judd był mądry.

Rozmowa podczas jedzenia zamieniła się w rozmowę podczas przytulania, a potem w rozmowę podczas wpatrywania się w księżyc na wodzie.

Przytulanie przeszło od zwykłego mówienia do mówienia z odrobiną całowania.

Mój pierwszy pocałunek od Logana Judd’a był objawieniem. To też był mój pierwszy dorosły pocałunek. Żadnego kręcenia się. Żadnego niedoświadczenia. Bez desperacji. Żadnego z tych uczuć, które można uzyskać od faceta, który wiedział, że miał szczęście, że udało mu się dostać do ciebie ustami, a w sekundzie, w której to zrobił, myślał o tym, co jeszcze mógłby dostać.

Logan wiedział, co robił. Logan nie spieszył się z tym. Loganowi podobało się to, co otrzymywał i wiedział, jak poprowadzić mnie do oddania tego.

Od początku do końca było jak ze snu.

A potem rozmowa ustała i było tylko całowanie, aż zmieniło się w Logana kochającego się ze mną na tym kocu nad jeziorem w Górach Skalistych.

To było powolne, słodkie i odkrywcze, aż stało się szybsze i pilniejsze, i zakończyło się totalnie wybuchowo.

To był nie tylko mój pierwszy orgazm.

Był to również pierwszy raz, kiedy mężczyzna się ze mną kochał.

Leżałam pod nim, czując jego ciężar, wąchając jego włosy, moje ciało było powolne w taki sposób, jaki lubiłam, a jednocześnie byłam szaleńczo zawrotna, jak poprzedniego wieczoru, tyle że w cichszy sposób, który lubiłam bardziej. Wszystko to dlatego, że byłam połączona z Loganem, czułam się kompletna, kiedy nie wiedziałam, że byłam niekompletna i to było szalone, totalnie szalone, ale wiedziałam, że to była prawda.

Byłam kompletna z Loganem.

Wiedziałam też, że już nie mogłam się zakochiwać w Loganie Judd.

Chodziło o to, że zaczęłam to robić po jego pierwszym „hej”.

Nie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam go wchodzącego do domu Kellie.

I nadal to robiłam i wiedziałam, że będę to robiła, dopóki to się nie skończy.

Co, biorąc pod uwagę tempo, w jakim się wybierałam, zajęłoby kolejną randkę.

To z jakiegoś powodu mnie nie przerażało.

Nie.

Powinno. Powinno mnie to przerażać. Powinnam czuć się źle.

Ale wydawało się to właściwe – och, jakże właściwe…

Nie… mogłam… się… doczekać.

Odsunął twarz od mojej szyi i natychmiast zatęskniłam za jego ciężkim oddechem tam.

Ale kiedy jego oczy napotkały moje w świetle księżyca, nagle oświadczyłam - Nie jestem łatwa. Jesteś moim drugim. A jeśli myślisz, że jestem i nie chodzi o to, że jest nam razem dobrze… jeśli przegapiłeś to, co się u nas dzieje… jeśli weźmiesz to, co się właśnie stało, i więcej nie dzwonisz… wszystko ja mogę powiedzieć, to… twoja strata, Loganie Judd.

Powiedziałam to i zrobiłem to z charakterkiem.

Ale zrobiłam to również całkowicie przerażona samą myślą, że mógłby już nie zadzwonić.

Uśmiechnął się, a jego ciało zaczęło się trząść na moim.

- Że to? – zapytał, a jego słowa również drżały z humoru.

– Tak – odpowiedziałam, decydując się na jego rozbawienie, by nie wpadać w panikę, że właśnie wyrzuciłam to wszystko z siebie.

- Tak tylko mówię, już ustaliliśmy naszą drugą randkę – odpowiedział.

Odprężyłam się pod nim i zrobiłam to, powstrzymując okrzyk radości.

– I trzecią – kontynuował.

Przesunęłam dłonią po jego kręgosłupie.

– Aż do szóstej – kontynuował - A potem będzie twoja kolej, by zdecydować, co zrobimy, więc lepiej zacznij myśleć, Millie, bo to się stanie w przyszłym tygodniu.

Rany, o rany, miał zaplanowane nasze pierwsze sześć randek.

Miał do mnie zadzwonić ponownie.

I jeszcze raz.

I jeszcze raz.

I to sprawiło mi niesamowitą radość.

- Lubię cię.

Boże, wciąż bełkotałam!

Uśmiech, który wciąż miał na twarzy, stał się jeszcze większy.

- Dobrze, skoro właśnie pozwoliłaś mi mieć siebie tak, jak pozwoliłaś. Cholernie bardzo mi się to podobało, ale nawet gdybyś mi tego nie dała, lubiłbym też z tobą posiedzieć, więc myślę, że można śmiało powiedzieć, że też cię lubię.

Odwróciłam głowę w bok, nagle przerażona tym, jak bardzo ulżyło mi, że podobało mu się wszystko, co ode mnie dostał i że chciałam więcej.

– Millie – zawołał.

- Hmmm? - Zapytałam wysoką trawę z boku koca.

- Piękna, spójrz na mnie.

Przy słowie „piękna” moje palce zacisnęły się na jego skórze, a moje oczy powędrowały do niego.

– Nie ściemniam, kochanie – wyszeptał, gdy tylko spojrzał mi w oczy - Absolutnie, w stu procentach, nie przegapiam tego, co się dzieje.

Wtedy nagle zachciało mi się płakać, bo właśnie się kochałam, miałam pierwszy orgazm i nadal byłam związana z mężczyzną, którego bardzo, bardzo, bardzo lubiłam w pewien sposób, po którym wiedziałam, że się zakochiwałam.

– To trochę szalone – szepnęłam.

– To wszystko jest szalone – zgodził się - Szalone dobre. I oboje bylibyśmy głupcami, gdybyśmy się z tym nie pogodzili.

Miał rację. Wiedziałam to do głębi.

Przesunęłam ręce w górę, tak że obie były złożone, jedna nad drugą, z tyłu jego szyi.

- Naprawdę mi się to podobało - powiedziałam cicho - Co właśnie zrobiliśmy.

Zbliżył swoją twarz i oparł się trochę mocniej o mnie, odpowiadając cicho - Zrozumiałem to, kiedy po mnie doszłaś, kochanie.

- Czy nasza druga randka wymaga zdobycia czegoś więcej? – zapytałam i patrzyłam, jak jego oczy zaczynają błyszczeć.

- Zdecydowanie.

– Dobrze – szepnęłam.

Było więcej blasku w jego oczach, zanim straciłam ten blask, bo zamknęłam swoje, skoro mnie pocałował.

W końcu nasza pierwsza randka wymagała zdobycia czegoś więcej.

Wróciłam późno do domu.

Wiedziałem, że moi rodzice się martwili, chociaż nie powiedzieli ani słowa.

Ale Logan i ja planowaliśmy wyjść następnego wieczoru.

Więc byłam w siódmym niebie.

 


 

1 komentarz: