ROZDZIAŁ
2
Każdy
jego oddech (cz.2)
Przewróciłam
kartkę i znieruchomiałam.
Na
dwóch stronach przede mną znajdowało się sześć zdjęć zrobionych w miejscu
znanym w świecie motocyklistów jako Wild Bill’s Field.
To
był rajd motocyklistów, który miał miejsce na Farmie Billa McIntosha każdego
roku.
Pamiętałem
te zjazdy, na wszystkie trzy poszłam.
Zdjęcia
na tej stronie pochodziły z drugiego.
U
góry po lewej Logan siedział na kłodzie, ja na kocu przed nim na ziemi między
jego nogami. Był pochylony do przodu, obejmował mnie ramionami, brodę oparł na
moim ramieniu, a światło ognia oświetlało nasze twarze, gdy śmialiśmy się z
kogoś, o ile pamięć mnie nie myliła z Boz’a, bo był zwykle uroczym idiotą.
Środkowe
lewe zdjęcie przedstawiało to samo, z wyjątkiem tego, że moja głowa była
odwrócona i odchylona do tyłu, a podbródek Logana znajdował się nad moim
ramieniem i patrzył na mnie z góry.
Na
zdjęciu na dole po lewej moja ręka była uniesiona i owinięta wokół
przedramienia Logana, a moja głowa wciąż była odchylona do tyłu.
Ale
Logan nie patrzył na mnie.
Całował
mnie.
Zamknęłam
album.
Field.
Zlot
motocyklistów na Wild Bill’s Field.
Każdy
motocyklista z każdego klubu w całym stanie Kolorado jeździł na ten rajd co
roku. To był tumult, motory, namioty, kampery, RV, śpiwory, ogniska, prowizoryczna
scena ustawiona dla lokalnych i mniej lokalnych zespołów, które grały głośno i
głęboko w noc.
Przynieś
to, co chcesz lub idź po kuchnię Wild Billa, którą rozstawiał w ogromnym
namiocie na skraju prowizorycznych kempingów. Chwalił się, że dochód z tego wysłał
go do Miami na Boże Narodzenie i utrzymywał go przez cały rok, z wyjątkiem
tego, że wszyscy wiedzieliśmy, że trafiliśmy na jego pole zaraz po tym, jak zbierał
siano lub kukurydzę, które tu zawsze rosły, i tak naprawdę tym zarabiał na
życie.
Pierwszy
weekend października.
Który
był za dwa i pół tygodnia.
Każdy jego oddech był
dla ciebie.
Zniszczyłaś go.
Musiałam
naprawić to zło.
Musiał
wiedzieć.
A
ja byłam jedyną osobą, która mogła mu to powiedzieć.
Teraz
było dobrze. To było bezpieczne. Żył i miał się dobrze, zamawiał burrito i
wychowywał dzieci, a nie był uciekinierem przed prawem lub czymś gorszym.
I
musiał wiedzieć.
Więc
zamierzałam go znaleźć.
A
potem zamierzałam mu powiedzieć.
Na kocu nad jeziorem,
dwadzieścia trzy lata wcześniej…
Był
na mnie i we mnie.
Skończył.
Ja
też.
Logan
Judd właśnie dał mi mój pierwszy orgazm.
I
było szalenie-wspaniale.
Byliśmy
na randce.
Zabrał
mnie na swoim motorze.
Miałam
rację. Moi rodzice bzikowali.
Ale
zrobili to, co zawsze. Zaufali mi i nie robili z tego wielkiej sprawy.
Nie
podobało im się też, że zadawałam się z Kellie. Uważali ją za wariatkę. Jej
tata odszedł, kiedy była mała i nigdy nie wrócił. Teraz jej mama i ojczym
imprezowali częściej niż Kellie i nie przeszkadzało im, że Kellie zapraszała
swoich licznych przyjaciół (było tak, ponieważ, jak podejrzewałam, Kellie,
Justine i ja sprzątałyśmy po nich, a oni nie mieli nic wartościowego, co można
by zniszczyć).
Ale
i tak miałam doskonałe stopnie. Za kilka tygodni szłam do college’u. Trafiłam do
dobrego. Uniwersytet w Denver. Oznaczało to, że miałam zostać blisko domu,
czego moja siostra nie zrobiła (pojechała do Purdue), więc to było coś, co
lubili moi rodzice. Wykonywałam swoje obowiązki. Dogadywałam się z moją starszą
siostrą. Byłyśmy jak papużki nierozłączki i tęskniłam za nią jak szalona, odkąd
wyjechała do Indiany. Kochałam moją rodzinę i okazywałam to. Nigdy nie byłam
jednym z tych zrzędliwych, upierdliwych dzieciaków, które przez cały czas
wdzierają się na swoich rodziców.
Mimo
to byłam trochę buntowniczką. Piłam i to było nielegalne. Kellie, Justine i ja
jeździłyśmy na motocyklach. Straciłam dziewictwo w wieku siedemnastu lat (ale
to było z moim chłopakiem, z którym byłam przez dwa lata, który zerwał ze mną w
ciągu pierwszych kilku miesięcy na University of Colorado).
Nie
byłam lekceważąca. Kochałam moją rodzinę.
Byłam
tylko… sobą.
A
nie byłam głupia i całkowicie
nieodpowiedzialna.
I
to, jaka byłam, posadziło mnie na tyle motocykla Logana Judd’a.
Zawiózł
nas w góry i uwielbiałam tę jazdę.
Tata
miał przyjaciela, który miał motor, Dottie i ja jeździłyśmy na nim i obie to
uwielbiałyśmy.
To
było lepsze.
O
wiele lepiej.
Jazda,
kiedy byłam owinięta wokół Logana.
Najlepsze.
Zjechał
z autostrady i pojechał nad jezioro. Zsiedliśmy z motoru, a on wyjął plecak z
jednej ze swoich sakw, a koc z drugiej. Potem wziął mnie za rękę i poprowadził
ścieżką prowadzącą do jeziora. Słońce właśnie przygotowywało się do zachodu,
więc mieliśmy dużo światła, aby zobaczyć piękno wokół nas i ja je zobaczyłam.
Ale
czułam piękno wędrówki z Loganem, kiedy jego palce były owinięte wokół moich,
plecak przerzucony przez jedno z jego ramion, koc schowany pod pachą, wiedząc,
że to już była najlepsza randka w moim życiu i czując w sercu, że będzie tylko
lepiej.
Miałam
rację.
Przeniósł
nas na brzeg jeziora i rozrzucił koc. Usiedliśmy na nim, a on wyciągnął rzeczy
z plecaka.
To
nie było nic nadzwyczajnego. Miał tam cztery butelki piwa. Domowe kanapki
(indycze i szwajcarskie). Torby z frytkami (które były nieco zmiażdżone).
Paczka Oreo (podobnie zmiażdżona).
Ale
siedząc nad pięknym jeziorem u podnóża Gór Skalistych z Loganem, jedząc i
obserwując zachód słońca, był to najsmaczniejszy posiłek, jaki kiedykolwiek
jadłem.
Rozmawialiśmy.
Podczas
naszej rozmowy na stopniach tarasu Kellie poznał moje pełne imię i nazwisko,
wiek, wiedział, że mam siostrę, do jakiego liceum chodziłam, że wybierałam się
na DU na semestr jesienny i że Kellie i Justine były moimi najlepszymi
przyjaciółkami. Ja dowiedziałam się, jak miał na imię i nazwisko, że był trzy
lata starszy ode mnie, był rekrutem klubu motocyklowego o nazwie Chaos i był
blisko z rodzicami i młodszą siostrą, nawet jeśli zostawił ich w Durango, gdzie
dorastał.
Na
kocu rozmawialiśmy więcej i było fajnie, bo to było jak rytuał przejścia.
Pierwsza naprawdę dorosła rozmowa, jaką kiedykolwiek odbyłem.
Nie
byłam jakąś osiemnastoletnią świeżo upieczoną licealistką, którą poznał.
Nie
byłam dziewczyną.
Byłam
kobietą.
Kobieta,
którą lubił.
Rozmawialiśmy
o pracy, którą wykonywał w Ride, warsztacie i sklepie należącym do klubu
motocyklowego, do którego należał. Rozmawialiśmy o tym, że kiedy skończy
rekrutację i zostanie pełnoprawnym członkiem, dostanie większą część
zarobionych tam pieniędzy. Rozmawialiśmy o jego braciach i o tym, jak ich
lubił. Rozmawialiśmy o „starszych paniach” jego braci, żonach i dziewczynach, a
także o tym, które z nich lubił… a które nie.
Rozmawialiśmy
też o tym, jak trochę się martwiłam, że Justine za dużo imprezowała i że się
zapominała, kiedy to robiła. Rozmawialiśmy o tym, że martwiłam się o to, bo
schrzaniła swoje SAT, odmówiła ponownego podejścia do nich i miała naprawdę
kiepskie kilka semestrów, więc jej średnia ocen była poniżej normy. Potem,
kiedy dwie pierwsze uczelnie, do których złożyła podanie, nie przyjęły jej,
zrezygnowała. I powiedziałam mu, że myślałam, że była zagubiona i przerażona
swoją przyszłością, ale zamiast znaleźć swoją drogę, często się upijała.
–
Jedno wiem, kochanie – powiedział łagodnie, kiedy rozmawialiśmy o Justine - Nigdy
nie zmienisz osoby. Stań po jej stronie lub bądź jej wsparciem. Ale nie
naciskaj na zmianę ani jej nie oczekuj. Po prostu bądź przy niej, kiedy
załatwia swoje sprawy. Ale rób to, wiedząc, że być może będziesz musiała zerwać
więzy, jeśli jej gówno zacznie przeciekać i stanie się twoje.
W
ten sposób dowiedziałam się na naszej pierwszej randce, że Logan Judd był
mądry.
Rozmowa
podczas jedzenia zamieniła się w rozmowę podczas przytulania, a potem w rozmowę
podczas wpatrywania się w księżyc na wodzie.
Przytulanie
przeszło od zwykłego mówienia do mówienia z odrobiną całowania.
Mój
pierwszy pocałunek od Logana Judd’a był objawieniem. To też był mój pierwszy
dorosły pocałunek. Żadnego kręcenia się. Żadnego niedoświadczenia. Bez
desperacji. Żadnego z tych uczuć, które można uzyskać od faceta, który
wiedział, że miał szczęście, że udało mu się dostać do ciebie ustami, a w sekundzie,
w której to zrobił, myślał o tym, co jeszcze mógłby dostać.
Logan
wiedział, co robił. Logan nie spieszył się z tym. Loganowi podobało się to, co
otrzymywał i wiedział, jak poprowadzić mnie do oddania tego.
Od
początku do końca było jak ze snu.
A
potem rozmowa ustała i było tylko całowanie, aż zmieniło się w Logana
kochającego się ze mną na tym kocu nad jeziorem w Górach Skalistych.
To
było powolne, słodkie i odkrywcze, aż stało się szybsze i pilniejsze, i
zakończyło się totalnie wybuchowo.
To
był nie tylko mój pierwszy orgazm.
Był
to również pierwszy raz, kiedy mężczyzna
się ze mną kochał.
Leżałam
pod nim, czując jego ciężar, wąchając jego włosy, moje ciało było powolne w
taki sposób, jaki lubiłam, a jednocześnie byłam szaleńczo zawrotna, jak
poprzedniego wieczoru, tyle że w cichszy sposób, który lubiłam bardziej.
Wszystko to dlatego, że byłam połączona z Loganem, czułam się kompletna, kiedy
nie wiedziałam, że byłam niekompletna i to było szalone, totalnie szalone, ale
wiedziałam, że to była prawda.
Byłam
kompletna z Loganem.
Wiedziałam
też, że już nie mogłam się zakochiwać w Loganie Judd.
Chodziło
o to, że zaczęłam to robić po jego pierwszym „hej”.
Nie,
kiedy po raz pierwszy zobaczyłam go wchodzącego do domu Kellie.
I
nadal to robiłam i wiedziałam, że będę to robiła, dopóki to się nie skończy.
Co,
biorąc pod uwagę tempo, w jakim się wybierałam, zajęłoby kolejną randkę.
To
z jakiegoś powodu mnie nie przerażało.
Nie.
Powinno.
Powinno mnie to przerażać. Powinnam czuć się źle.
Ale
wydawało się to właściwe – och, jakże właściwe…
Nie…
mogłam… się… doczekać.
Odsunął
twarz od mojej szyi i natychmiast zatęskniłam za jego ciężkim oddechem tam.
Ale
kiedy jego oczy napotkały moje w świetle księżyca, nagle oświadczyłam - Nie
jestem łatwa. Jesteś moim drugim. A jeśli myślisz, że jestem i nie chodzi o to,
że jest nam razem dobrze… jeśli przegapiłeś to, co się u nas dzieje… jeśli
weźmiesz to, co się właśnie stało, i więcej nie dzwonisz… wszystko ja mogę
powiedzieć, to… twoja strata, Loganie Judd.
Powiedziałam
to i zrobiłem to z charakterkiem.
Ale
zrobiłam to również całkowicie przerażona samą myślą, że mógłby już nie
zadzwonić.
Uśmiechnął
się, a jego ciało zaczęło się trząść na moim.
-
Że to? – zapytał, a jego słowa również drżały z humoru.
–
Tak – odpowiedziałam, decydując się na jego rozbawienie, by nie wpadać w
panikę, że właśnie wyrzuciłam to wszystko z siebie.
-
Tak tylko mówię, już ustaliliśmy naszą drugą randkę – odpowiedział.
Odprężyłam
się pod nim i zrobiłam to, powstrzymując okrzyk radości.
–
I trzecią – kontynuował.
Przesunęłam
dłonią po jego kręgosłupie.
–
Aż do szóstej – kontynuował - A potem będzie twoja kolej, by zdecydować, co zrobimy,
więc lepiej zacznij myśleć, Millie, bo to się stanie w przyszłym tygodniu.
Rany,
o rany, miał zaplanowane nasze pierwsze sześć randek.
Miał
do mnie zadzwonić ponownie.
I
jeszcze raz.
I
jeszcze raz.
I
to sprawiło mi niesamowitą radość.
-
Lubię cię.
Boże,
wciąż bełkotałam!
Uśmiech,
który wciąż miał na twarzy, stał się jeszcze większy.
-
Dobrze, skoro właśnie pozwoliłaś mi mieć siebie tak, jak pozwoliłaś. Cholernie
bardzo mi się to podobało, ale nawet gdybyś mi tego nie dała, lubiłbym też z
tobą posiedzieć, więc myślę, że można śmiało powiedzieć, że też cię lubię.
Odwróciłam
głowę w bok, nagle przerażona tym, jak bardzo ulżyło mi, że podobało mu się
wszystko, co ode mnie dostał i że chciałam więcej.
–
Millie – zawołał.
-
Hmmm? - Zapytałam wysoką trawę z boku koca.
-
Piękna, spójrz na mnie.
Przy
słowie „piękna” moje palce zacisnęły się na jego skórze, a moje oczy
powędrowały do niego.
–
Nie ściemniam, kochanie – wyszeptał, gdy tylko spojrzał mi w oczy - Absolutnie,
w stu procentach, nie przegapiam tego, co się dzieje.
Wtedy
nagle zachciało mi się płakać, bo właśnie się kochałam, miałam pierwszy orgazm
i nadal byłam związana z mężczyzną, którego bardzo, bardzo, bardzo lubiłam w pewien sposób, po
którym wiedziałam, że się zakochiwałam.
–
To trochę szalone – szepnęłam.
–
To wszystko jest szalone – zgodził się - Szalone dobre. I oboje bylibyśmy
głupcami, gdybyśmy się z tym nie pogodzili.
Miał
rację. Wiedziałam to do głębi.
Przesunęłam
ręce w górę, tak że obie były złożone, jedna nad drugą, z tyłu jego szyi.
-
Naprawdę mi się to podobało - powiedziałam cicho - Co właśnie zrobiliśmy.
Zbliżył
swoją twarz i oparł się trochę mocniej o mnie, odpowiadając cicho - Zrozumiałem
to, kiedy po mnie doszłaś, kochanie.
-
Czy nasza druga randka wymaga zdobycia czegoś więcej? – zapytałam i patrzyłam,
jak jego oczy zaczynają błyszczeć.
-
Zdecydowanie.
–
Dobrze – szepnęłam.
Było
więcej blasku w jego oczach, zanim straciłam ten blask, bo zamknęłam swoje, skoro
mnie pocałował.
W
końcu nasza pierwsza randka wymagała zdobycia czegoś więcej.
Wróciłam
późno do domu.
Wiedziałem,
że moi rodzice się martwili, chociaż nie powiedzieli ani słowa.
Ale
Logan i ja planowaliśmy wyjść następnego wieczoru.
Więc
byłam w siódmym niebie.
Dziękuję
OdpowiedzUsuń