Warte
tego (cz.1)
Millie
W
ten piątkowy wieczór Logan otworzył drzwi Deb i dziewczynom, podczas gdy ja
kontynuowałam przygotowania do kolacji.
Wciąż
patrzyłam, jak Cleo wchodziła, niosąc małą różową torbę podróżną, uśmiechając
się i mówiąc „Tatusiu”, zanim go mocno przytuliła.
Zadie
weszła jako następna, zwijając swoją własną małą fioletową torbę podróżną (z
dużymi stokrotkami), a Logan otrzymał od niej uśmiech i uścisk, gdy Cleo
podeszła do mnie.
–
Hej, Millie – przywitała się.
-
Hej, kochanie - odpowiedziałam, posyłając jej mój własny uśmiech.
Potem
zbliżyła się jeszcze bardziej i przez chwilę byłam niepewna, kiedy to robiła.
Straciłam
niepewność, kiedy otoczyła mnie ramionami w talii, by szybko, nieśmiało
przytulić, po czym odskoczyła i pochyliła głowę.
Poszło
tak szybko, że nie miałam szansy jej dotknąć.
Ale
nie zamierzałam pozwolić, by ta chwila się wymknęła.
-
Miło cię znów widzieć, piękna dziewczynko - powiedziałam cicho.
Spojrzała
na mnie spod rzęs i jej wargi nawet zaciśnięte, nadal były wykrzywione ku górze.
Mrugnęłam
do niej.
-
O mój Boże, masz to! - zawołała Deb.
Odwróciłam
swoją uwagę w jej stronę i zobaczyłam, jak wchodziła, kierując się prosto do
blatu, gdzie stała moja elektryzująco niebieska torebka Stelli.
-
Całkowicie - powiedziałam jej i kontynuowałam - Właśnie zatrudniłam nowego
członka personelu. Kupowanie torebki Stelli jest mi potrzebne jak dziura w
głowie. Ale nie mogłam się oprzeć.
Deb
uśmiechnęła się do mnie - Jestem zazdrosna. Poszłaś na elektryzujący. Nie
jestem taka żądna przygód. Ale chciałabym być, bo to jest fenomenalne.
Odwzajemniłam
uśmiech i skomentowałam kolor, który ona wybrała.
-
Czarny to nie kolor, na jaki można kręcić nosem, siostro.
–
To prawda – odparła, po czym rozejrzała się dookoła, po czym znów spojrzała na
mnie – Masz wspaniały dom, Millie.
Wciąż
się uśmiechałam, kiedy odparłam - Dzięki, kochanie.
-
Co to za zapach?
To
przyszło od Zadie i nie było gówniarskie. Również nie było po prostu ciekawe.
Co
to było, było wskazówką, że wciąż nie było jej ze mną po drodze.
Jednak
wydawała się być czujna, a ta czujność koncentrowała się wokół jej matki i
mnie.
–
Cześć, Millie, jak się masz? - Deb odpowiedziała jako naganę.
Zadie
posłała matce spojrzenie, które również nie było gówniarskie, ale nie było też
słodkie. Potem posłała mi takie samo spojrzenie.
–
Cześć, Millie – powiedziała jak papuga.
–
Cześć, Zadie – odpowiedziałam ciepło, posyłając jej szeroki uśmiech.
–
Nadziewaną sałatę – oświadczył Logan i wszyscy spojrzeli na niego. W dłoniach
trzymał torby dziewczyn i szedł w stronę salonu – Zastanawiam się nad
zamówieniem pizzy – ciągnął.
-
Lubię pizzę - oświadczyła Zadie.
-
Jesz nadziewaną sałatę – odpowiedziała Deb.
-
Tak, jesz - potwierdził Logan – Ale zanim to zrobisz, chcę, żeby moje dwie
dziewczyny poszły za mną. Pokażę wam, gdzie śpicie.
–
Kiedy wrócę, Millie, pomogę ci – zawołała Cleo, idąc za tatą.
Oczywiście,
że tak.
-
Bardzo bym tego chciała, Cleo - odpowiedziałam.
-
I, mamo! - Cleo zawołała, wciąż idąc - Poczekaj, aż spotkasz koty Millie!
Zadie
podążyła za siostrą, wbijając jej oczami sztylety w plecy.
Nie,
zupełnie nie było jej ze mną ani nic z tych rzeczy.
Deb
podeszła bliżej i powiedziała cicho - Dla twojej informacji, ta mini-postawa,
którą rzuca Zadie, nie dotyczy tylko ciebie. Dałam jej to w samochodzie o tym,
jak ma sobie poradzić w ten weekend. Nie jest wielką fanką, gdy mówi się jej,
co ma robić. Więc nie jest ze mnie bardzo zadowolona.
–
Przepraszam – wymamrotałam, skupiając się z powrotem na ostrożnym oddzielaniu
liści sałaty bez ich rozdzierania - Wygląda na to, że jestem wrzodem na tyłku
dla Zadie na różnych frontach.
Deb
podeszła jeszcze bliżej, a ja odwróciłam się od sałaty do niej – Nie myślę, że
to ty, Millie. To nie tak. Właściwie myślę, że to jest dobre. To lekcja życia,
której ona musi się nauczyć. I to jest coś, co też High musi zdobyć. Nikomu z
nas nie będzie łatwo. Ale od dawna było wiadomo, że to musiało się stać. Jesteś
tylko katalizatorem.
-
Nie kręcę z tego powodu fikołków - powiedziałam - Ale rozumiem, co mówisz i mam
nadzieję, że w końcu to zadziała dla wszystkich. Chociaż muszę ci powiedzieć,
że kupiłam im obu kilka kart podarunkowych. W ten weekend pójdziemy na zakupy.
Jej
wyraz twarzy się nie zmienił, innymi słowy, nie mogłam tego odczytać, więc
przyznałam - To jawne przekupstwo. Ale nie cofnę się przed zrobieniem
czegokolwiek, by ominąć tę wyrwę. Oczywiście, chyba, że nie podoba ci się ten
pomysł. Mogę później zrobić z nich podarunki do skarpetek. Loganowi to
odpowiada, ale ty też musisz się zgodzić.
–
Nie mam nic przeciwko – odpowiedziała – Chyba żebyś robiła to za każdym razem,
gdy je dostaniesz - Jej oczy tańczyły - Jeśli to zrobisz, nigdy nie będą chciały
do mnie wrócić.
Mój
głos był pełen humoru, kiedy powiedziałam - Wątpię w to.
Spojrzała
na sałatę, potem z powrotem na mnie i znowu jej głos był niski, kiedy
powiedziała - Ty też jesteś cool, wiesz?
Kiedyś,
w dawnych czasach, byłam cool, w obciętych spodenkach i topach z odkrytymi ramionami.
Nie
sądziłam, że byłam teraz cool, zwłaszcza że właśnie przyznałam się do moich
planów próby przekupienia jej córek w celu zdobycia ich miłości (lub
przynajmniej polubienia).
-
Jestem? - Zapytałam.
–
Co do nich wkładasz? - Skinęła głową w stronę sałaty.
-
Cóż, mam do nich kurczaka z orzeszkami ziemnymi z chili a odpowiedziałam - A
potem podsmażę trochę tuńczyka ahi z sezamem, podam to z siekanymi ogórkami i
sosem tatarskim crème fraîche. Low nie był zadowolony z listy zakupów, bo
musiał iść do trzech sklepów, w tym LeLane’s, co nie jest jego ulubionym, i z
tym, co było na liście, nie był tak naprawdę podekscytowany. Ale nas zaopatrzył.
-
Często jesz nadziewaną sałatę? - zapytała.
–
Nie – powiedziałam jej - Nigdy. Nawet w P.F. Changa. W rzeczywistości to będzie
ślepy fart, jak to wszystko będzie dobrze smakować.
–
I to jest cool – odparła – Bo wiem, że robisz to dla mnie i doceniam to.
Dziewczyny to zauważą i docenią, nawet Zadie. Nie jadłam pizzy od siedmiu lat,
więc nie jestem nawet pewna, czy mój organizm przetworzyłby pizzę. Ahi tuńczyk… - uśmiechnęła się - zdecydowanie.
-
Chciałbym móc powiedzieć, że poświęcam się dla mojej fajności – odpowiedziałam
- Ale uwielbiam ahi i jeśli ten kurczak z orzeszkami ziemnymi jest choć trochę
tak dobry, jak wygląda na zdjęciu w Internecie, nawet Logan nie będzie narzekał.
-
Clee-Clee uwielbia ahi, a Zadie bierze satay[1] z
kurczaka z sosem orzechowym, kiedy tylko ma szansę, więc jeśli możesz zadowolić
High, masz jedzenie dla nas wszystkich.
-
Naprawdę? - Zapytałam, zszokowana, że tak dobrze trafiłam w sedno… i zrobiłam
to nadziewaną sałatą.
-
Naprawdę – odpowiedziała.
-
Mama! Patrz! – krzyknęła Cleo, wchodząc, przytulając Poem.
–
To jest dziewczynka Millie. Poem. Chief wbiegł pod kanapę, ale ja go dopadnę,
żebyś mogły go później poznać.
-
Wow! - Deb odkrzyknęła, podchodząc do córki - Ona jest taka śliczna.
-
Mam nadzieję, że będą spać z nami - mruknęła Cleo.
Mogły.
Gdyby mogły wejść na łóżko, coś, czego jeszcze nie opanowały.
Nie
podzieliłam się tym z Cleo. Odwróciłam się do Zadie.
–
Chcesz coś do picia, Zadie?
Wzruszyła
ramionami, nie patrząc mi w oczy – Co… – zaczęła, ale musiała poczuć, że uwaga
matki i ojca skupiła się na niej, bo szybko dokończyła - Jasne.
-
Ja się tym zajmę - stwierdził Logan i spojrzał na swoją byłą - Deb? Wino?
–
Poproszę kieliszek do kolacji – odpowiedziała, po czym wróciła do mnie - Teraz,
Millie, co dziewczyny i ja możemy zrobić, aby pomóc?
-
Najpierw możesz mi powiedzieć, czy jutro odbierasz tego McQueena - odpowiedziałam
- A potem możesz posiekać ogórki, a dziewczyny mogą ustawiać naczynia na blacie.
-
McQueen, potwierdzam – powiedziała.
-
Tak jest! - Zadeklarowałam z uśmiechem typu podekscytowana siostra dostanie
fajną torebkę.
Deb,
jako siostra, która miała dostać super torebkę, odwzajemniła uśmiech, a jej był
większy z oczywistych powodów - Teraz, masz coś do posiekania, czy mam dokonywać
cudów nożem?
–
Szuflada na gadżety po twojej lewej – powiedziałam, zachwycona, że ten
wihajster, który kupiłam prawdopodobnie sześć lat temu, by robić fantastyczne
rzeczy z warzywami, miał zostać po raz pierwszy użyty.
–
Mam cię – mruknęła i podeszła do szuflady.
Zanim
wróciłam do sałaty, spojrzałam na Zadie. W dłoni trzymała puszkę napoju
gazowanego i stała obok ojca, który trzymał głowę w lodówce. Obserwowała też
mamę.
Kiedy
poczuła mój wzrok, spojrzała na mnie.
Przechyliłam
głowę na bok i wykrzywiłam usta.
Odwróciła
wzrok i upiła łyk napoju.
Westchnęłam.
-
Masz podkładki? – zapytał Cleo.
–
Szuflada po drugiej stronie, kochanie – odpowiedziałam.
-
Znajdę! - krzyknęła i, podskakując, pobiegła przez kuchnię.
Patrzyłam,
jak to robiła, myśląc, że była totalnie cholernie słodka.
Obserwowałam
też, jak to robiła, myśląc, że podobało mi się, jak czuła się komfortowo w
mojej przestrzeni.
Więc
patrzyłam, jak to robiła, czując się szczęśliwa.
Cleo,
dobrze.
Deb,
dobrze.
Logan,
zawsze dobrze.
Zadie,
bez zmian.
Nie
genialnie.
Ale
wzięłabym to, popracowała nad tym…
I
miała nadzieję.
*****
Leżąc
tej nocy w łóżku, splątana z Loganem, po tym jak dziewczyny zadomowiły się w
pokoju gościnnym i daliśmy im czas na odpłynięcie przed pójściem do łóżka,
wymamrotałam - Myślę, że poszło dobrze.
Uścisnął
mnie - Wiem, że poszło. Nie wiem, jak udało ci się zrobić smaczną nadziewaną
sałatę, ale udało ci się.
Będąc
mężczyzną, mówił o jedzeniu.
Ja
mówiłam o naszej kolacji współczesnej rodziny.
Postanowiłam
tego nie podkreślać.
Powinnam
była wiedzieć. Logan dokładnie wiedział, o czym mówiłam.
Podzielił
się tym, kiedy usłyszałam, jak jego głowa poruszyła się na poduszce, żeby mógł
powiedzieć w czubek moich włosów - Jutro dasz im karty i zabierzemy je na
zakupy. Obu to się spodoba i nawet Zadie będzie musiała się trochę rozpłynąć,
bo wiem, że naprawdę jej się to
spodoba. A ja zniosę centrum handlowe, bo będę miał na rękach trzy szczęśliwe
dziewczyny - Dał mi kolejny uścisk – Więc wszystko będzie dobrze, piękna.
Odchyliłam
głowę do tyłu, żeby złapać jego wzrok w ciemności - Jeśli centrum handlowe nie zadziała,
będę potrzebowała więcej amunicji. Jej ulubione potrawy. Jej ulubione desery.
Programy telewizyjne. Kino. Boysbandy - Spojrzałam na jego zacieniony podbródek
– Właściwie to potrzebuję tych informacji o obu dziewczynach o tak po prostu.
–
Kotku – Logan zwrócił moją uwagę z powrotem na niego. Kiedy ją dostał,
kontynuował - To nie chodzi o to, by rozpieścić Zadie bardziej niż ona już jest
rozpieszczona. To ma na celu wyrwanie jej z tego gówna.
-
Wiem, ale…
-
Słyszę cię. Rozumiem cię. Musisz to o nich wiedzieć. Więc je zapytaj. Ale
pozwolę, by ten twój plan przekupstwa poszedł, bo chcesz to zrobić dla nich i ja
chcę, żeby zobaczyły, jaka jesteś. Hojna i kobieta o wielkim sercu. Ale od teraz
tylko na specjalne okazje. Muszą to osiągnąć ze mną i mną będącym z tobą, życie
to tylko życie. Słyszysz?
Kiwnęłam
głową.
Pochylił
się i dotknął ustami moich.
Kiedy
się odsunął, mruknął - Zapowiada się długi pieprzony weekend, są dziewczyny, co
oznacza, że nie jestem w stanie cię pieprzyć.
Miał
rację.
Wtuliłam
się w niego, pocierając twarz o jego gardło, mamrocząc „Mmmm”.
-
Jak podrzucę dziewczyny do szkoły, wrócę, skończymy to gówno – ciągnął - Bądź
przygotowana na późne pójście do biura w poniedziałek, Millie.
Coś,
na co warto czekać.
Dlatego
moje powtórzone „Mmmm” miało inny ton.
Zaplątany
we mnie, Logan przesunął dłonią po moim kręgosłupie, by wpleść palce w moje
włosy.
–
Kocham cię, mała – wyszeptał w ciemność.
Leżałam
w jego ramionach, czując jego solidne ciepło, jego siłę, prawdę tych słów
owijających się wokół mnie i zastanawiałam się, jak mogłam być tak szczęśliwa.
Miałam
to wszystko, odpuściłam i odzyskałam wszystko… i więcej.
To
gówno było niemożliwe.
Ale
tam było, w moich ramionach, w moim łóżku, w moim domu.
O
tak.
Wiedziałam,
że Kellie miała rację, kiedy to przedstawiła.
Ale
słysząc te słowa, czując je, wiedziałam,
że Kellie miała rację.
Przeszłam
przez trudny okres. To było moje dzieło. Trwało to długo.
Ale
teraz było po wszystkim.
-
Ja ciebie też - szepnęłam.
Logan
pocałował mnie w czubek głowy i ułożył się.
Czułam,
jak to robił i walczyłam ze snem po tym, jak to zrobił, chcąc nie zasnąć i czuć
wszystko, co mi dawał, nawet po tym, jak jego oddech się wyrównał, a jego ciało
stało się ciężkie wokół mojego.
Nie
mogłam długo walczyć ze snem, bo byłam dokładnie tam, gdzie powinnam być.
Ale
zasnęłam z dwoma myślami.
Nasze
życie mogło nie być idealne.
Ale
to nie znaczyło, że nie byłam w pełni szczęśliwa.
*****
-
Kotku, właśnie dostałem telefon – oznajmił Logan następnego ranka, wchodząc do
salonu.
Byłam
w kuchni i przygotowywałam francuskie tosty brioche. Miałam dwie śpiące
dziewczyny siedzące przy moim barze, Cleo przytulającą Chiefa, który nie był
pewien, czy chciał być przytulany, Zadie zauważalnie i żałośnie, unikającą obu
kotów, chociaż mogłam powiedzieć, że nie chciała tego robić.
Musiałabym
wymyślić, jak coś z tym zrobić.
Ale
w tym momencie byłam po prostu zadowolona, że żadna z nich nie wydawała się być
w szoku po spędzeniu nocy ze mną pod moim dachem.
Teraz
był to również dach ich ojca.
Nadal.
-
Tak? – zapytałam Logana.
-
Chłopcy mogą jutro zająć się wyrównaniem terenu i żwirowaniem - powiedział mi,
podchodząc do swoich dziewczyn i obejmując obie ramionami, przyciągając je do
siebie i pochylając się, by pocałować czubki ich głów.
Cleo
sennie i radośnie przytuliła się do taty.
Ku
mojemu zdziwieniu i radości Zadie zrobiła to samo.
Pozwoliłam
sobie na przyjrzenie się tej wspaniałości, zanim skupiłam się na Loganie.
-
W niedzielę? - Zapytałam.
–
Tak – odpowiedział, puszczając swoje dziewczyny i ruszając wokół baru w moją
stronę - Zrobią to rano, pojedziemy do kampera, odbierzemy go i przywieziemy tutaj.
–
Dla mnie działa – mruknęłam, wrzucając kawałek brioche do mieszanki jajecznej i
obracając ją.
I
działało dla mnie to, że Logan całkiem się wprowadzi i osiedli.
To
całkowicie działało dla mnie.
–
Dzisiaj Millie ma dla was niespodziankę.
Wiedziałam,
że to konkretne ogłoszenie od Logana było dla dziewczyn.
-
Tak? – zapytała Cleo, gdy Logan wszedł w moją przestrzeń - Ja zajmę się tym. Ty
dajesz moim dzieciom dobroć – rozkazał mi.
To
był rozkaz, który akceptowałam, więc nie sprzeciwiałam się. Zamiast tego
podeszłam do blatu i otworzyłam szufladę, w której schowałam karty podarunkowe.
Wyjęłam
je i położyłam przed dziewczynami, wszystkich dziesięć, po pięć dla każdej z
nich, obok siebie, mówiąc - Szaleństwo mini zakupowe. Wasz tata ustąpił i zabiera
nas do centrum handlowego. Najpierw zjemy tam lunch, a jak już zdemolujemy
sklepy, może pójdziemy tam, gdzie można kupić mrożony jogurt na kilogramy.
Uważnie
obserwowałam, jak Zadie wpatrywała się z niedowierzaniem w karty.
Cleo
nie patrzyła z niedowierzaniem.
Skierowała
na mnie błyszczące oczy i wykrzyknęła - Serio?
Uśmiechnęłam
się do niej - Serio.
-
Ale… Forever 21. I Claire’s. I Buckle. I H&M. I Urban Outfitters! - wykrzyknęła z radością.
Najwyraźniej
wybrałam te właściwe.
Poczułam
ogromną ulgę, ale tylko uniosłam ramię - To coś w rodzaju powitania was w moim
domu podczas pierwszego noclegu. Mała uroczystość z okazji, która jest dla mnie
wyjątkowa. Jest również wyjątkowy dla waszego taty. To tylko mój sposób na
powiedzenie, że cieszę się, że tu jesteście.
-
To jest takie fajne! - zawołała Cleo.
Zadie
nic nie mówiła.
Więc
ja wybełkotałam - I może, kiedy wrócimy do domu, zrobimy dziewczęce rzeczy. Wiecie.
Zrobimy sobie nawzajem manicure i pedicure. W drodze powrotnej z centrum
handlowego możemy wstąpić do Target i kupić kilka zabawnych kolorów.
-
Na to się nie godziłem - mruknął Logan ze swojego miejsca przy kuchence.
-
O mój Boże! To jest tak niesamowite! - krzyknęła Cleo.
–
Tak – powiedziała Zadie, a ja spojrzałam na nią. Nie patrzyła na mnie. Trąciła
palcem kartę upominkową Claire.
–
Cieszę się, że tak myślisz, kochanie – powiedziałam ostrożnie.
Jej
wzrok zatrzymał się na mnie na krótką chwilę, zanim znów spojrzała na karty.
Byłam
tak skupiona na Zadie, że aż podskoczyłam, kiedy Logan się zbliżył, zarzucając
mi rękę na ramiona.
-
Skoro moje dziewczyny cały dzień robią babskie gówno, ja wybieram film na
wieczór – oświadczył.
-
W porządku, tatusiu - zgodziła się natychmiast Cleo.
Głowa
Zadie podniosła się, jej oczy powędrowały do taty.
-
Tak długo, jak to nie będzie przerażające - stwierdziła, tak jakby była częścią
rozmowy, a nie nadąsana czy wymagająca.
Zacisnęłam
usta, żeby powstrzymać ostrożne podniecenie, bo może do czegoś zmierzałam.
-
Czy przestraszyłbym moje małe dziecko? - zapytał Logan.
–
Nie – odpowiedziała Zadie.
-
Lubię przerażać - oznajmiła Cleo.
-
To właśnie mówię. Ty byś tego nie zrobił, ale Clee-Clee tak – wyjaśniła Zadie.
-
Ty i ja możemy mieć nasze noce na przerażające filmy, kiedy dostanę kolejny
telewizor w tej miejscówce - powiedział Logan swojej najstarszej - W ten
sposób, jeśli to zrobimy, Zadie i Millie będą mogły obejrzeć coś innego w
sypialni.
Nie
wstawiłabym telewizora do sypialni. Byłoby to brzydkie, psujące estetykę.
Wiedziałam o tym, bo rozważałam to, a nawet szukałam centrum multimedialnego z
drzwiami zamykającymi telewizor, aby mieć telewizor w mojej sypialni. Po latach
poszukiwań nie znalazłam niczego, co mogłoby tam pasować.
Więc
to się nie miało wydarzyć.
Jednak
Logan i ja odbylibyśmy tę rozmowę w późniejszym terminie.
W
tym momencie spojrzałam na Logana - Właściwie jakiś czas temu nagrałam Pitch Perfect i Easy A na DVR i od wieków chciałam oba obejrzeć.
-
Uwielbiam Pitch Perfect! - Cleo
pisnęła.
-
Jezu - wymamrotał Logan, marszcząc się na mnie z góry.
-
Oczywiście - powiedziałam pospiesznie - możemy je obejrzeć w inny weekend.
-
Och, tatusiu, musimy obejrzeć Pitch
Perfect - stwierdziła podekscytowana Zadie.
Tak
podekscytowana, że mój wzrok powędrował do niej.
Patrzyła
na swojego tatę, a jej oczy błyszczały, coś, czego nigdy nie widziałam.
Podobnie
jak u jej siostry, przemiana była niesamowita.
Była
słodkim dzieckiem, obiecującą pięknością, a obu z nich nie można było
przegapić.
Ale
teraz zarówno uroda, jak i piękno świeciły z niej jak latarnia morska, która
oślepiała.
Widząc
to po raz pierwszy, zrozumiałam, dlaczego jej ojciec ją rozpieszczał.
Ja
też zrobiłabym wszystko, co w mojej mocy, aby to było skierowane do mnie
regularnie.
To
mogło nie być dobre rodzicielstwo.
Ale
wpatrując się w ten promień, wiedziałam, że powstrzymanie tego pragnienia
będzie prawie niemożliwe.
-
To jest zabawne i takie dobre - ciągnęła - nawet tobie się spodoba.
Jeszcze
nie widziałam filmu.
Mimo
to wiedziałam, że film oparty na muzycznych pojedynkach grup a cappella w
college’u nie był czymś, co Loganowi by się spodobało.
-
Ten film jest dla was za stary? - zapytał Logan.
–
Nie – odpowiedziała Cleo.
–
Absolutnie nie – wtrąciła Zadie.
–
Zadie ma rację, tatusiu. Będziesz się śmiał. To naprawdę zabawne – stwierdziła
Cleo.
Logan
pozwolił mi wrócić do kuchenki, mrucząc - Więc muszę znosić centrum handlowe,
zapach lakieru do paznokci, a nawet nie mogę wybrać filmu.
-
Millie, Cleo i ja zrobimy kurczaka, burgera z bekonem i ser – targowała się
Zadie.
Kiedy
to zrobiła, znieruchomiałem.
Włączyła
mnie w to.
Mnie!
Nie
wiedziałam, co to kurczak, burger z bekonem i ser. Ale bardzo chciałam to zrobić.
Walczyłam
z chichotaniem jak szalona i kręceniem fikołków z zachwytu.
–
Kurczak, burger z bekonem i ser to jedyna rzecz, na którą warto czekać przy
głupim filmie o licealistach – mruknął Logan do patelni.
–
Są w college’u, tatusiu – poinformowała go Cleo.
-
Kurczak, burger z bekonem i ser to jedyna rzecz, którą warto obejrzeć przy
głupim filmie o college’u - mruknął Logan do patelni.
Cleo
zachichotała.
Zadie
też.
Moje
serce zrobiło się tak lekkie, że rozjaśniło wszystko wokół mnie do tego
stopnia, że to był cud, że nie unosiłam się w powietrzu, kiedy poszłam do
spiżarni po syrop.
Wyjęłam
to, plus ustawiłam masło i talerze, widelce i serwetki na podkładkach, zanim
wróciłam do kuchenki, żeby zwolnić Logana z jego obowiązków.
-
Podgrzej swoją kawę, Rybko – powiedziałam cicho, naciskając, by odebrać mu łopatkę
– I weź stołek. Skończę tutaj.
–
Kotku – odpowiedział.
Spojrzałam
na niego.
Wtedy
moje serce się zatrzymało.
Ponieważ
teraz jego oczy błyszczały. Lśniące, szczęśliwe i odprężone.
I
widziałam, że jego dziewczyny też od niego to dostały, ten wygląd, który
przekształcił jego piękno w coś zapierającego dech w piersiach.
Kiedy
spojrzałam na niego z zachwytem, pochylił się i dotknął ustami moich. To był
szybki pocałunek. Lekki. Tam i poszło.
Ale
to też było szczęśliwe.
Zrezygnował
z łopatki, chwycił zarówno mój, jak i swój kubek i podgrzał obie nasze kawy,
zanim usiadł na stołku.
Podałam
francuskie tosty. To było dobre francuskie tosty. Ale to były tylko francuskie
tosty.
Mimo
to miałam zamiar zapamiętać te francuskie tosty do końca życia.
Ponieważ
jadłam, słuchając bełkotu Cleo, dołączającej do niej Zadie i patrząc, jak mój
mężczyzna jadł swojego w otoczeniu wszystkich swoich dziewczyn, patrząc na to,
aż do kości szczęśliwy.
*****
CDN
(i naszedł czas na porwanie)
Świetna książka 🤩❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń