Taka drobna niespodzianka 😘
Przejść
przez ogień - (Walk Through Fire)
- bonus
Kristen
Ashley
Zrobiłaś
to, Mała
Millie
-
Dziewczyno, nie przymierzam żadnych Valentinos – oświadczyła Elvira.
-
Vira, te są niesamowite - odpowiedziała Gwen, stojąc obok miejsca, gdzie Elvira
siedziała w dziale obuwia Nordstrom (a nawiasem mówiąc, Gwen miała na sobie
parę brązowych czółenek Prady, które zabrała do wypróbowania) - Musisz je
przymierzyć.
Patrzyłam,
jak oczy Elviry się skupiły.
-
Gwen, Hawk nie płaci mi minimalnej stawki za zaganianie jego komandosów. Ale
też nie niebotycznie. I wiesz, że mam ścisłą politykę miesięczną co do wydatków
na buty.
Gwen
otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale nie zrobiła tego, kiedy Elvira uniosła
dłoń swoimi ostrymi, zakończonymi szponiasto, wypolerowanymi platyną
paznokciami, potrząsając uniesionym do góry palcem wskazującym w stronę Gwen
przy każdym kolejnym punkcie, który wymieniała.
-
Jedna torebka, jedna para butów, jeden strój lub jeden gratis w Charming
Charlie lub Francesca miesięcznie. Bez dodatków. Bez wyjątków - Opuściła rękę i
powiedziała prawie szeptem, który wciąż słyszałam z daleka, głównie dlatego, że
słuchałam ze wszystkich sił - Z wyjątkiem sytuacji, gdy pojawiają się nowe
kolekcje wiosenne i jesienne. Wtedy mogę zaszaleć.
-
Kupiłaś parę butów w tym miesiącu? – zapytała przyjaciółkę siedząca obok Elviry
Mara.
-
Tak. Turkusowe Joies. Pierwszego dnia miesiąca – odpowiedziała Elwira.
-
Są gorące - zadekretowała Tabby, sprawdzając wyświetlacz Manolo.
-
Wiem, dlatego są moje – odpowiedziała Elvira.
Tabby
uśmiechnęła się do Lanie, gdy Camille zauważyła - Masz też ten pierścień z
wężem Johna Hardy'ego.
-
Co? - Malik, stojący za moimi plecami, cicho zadudnił.
-
Cicho - uciszyłam Malika.
-
Cicho - Elvira uciszyła Camille - Węże się nie liczą. Mogę kupić tyle węży, ile
chcę.
-
To wyjątek - zauważyła Tess.
-
Technicznie tak. Jak John Hardy robi nowego węża, ustąpię – powiedziała Elvira
Tess.
-
Tylko mówię - wtrąciła Tyra, sadowiąc się na kolanie na wolnym miejscu po
drugiej stronie Elviry, ubrana w buty Weitzmana z paskiem na kostce z
frędzlami, które również przymierzała - zrobiłaś jeden wyjątek, możesz zrobić
kolejny.
–
Te buty kosztują prawie dziewięćset dolarów – odparła Elvira.
-
Kopniesz się, jeśli ich nie przymierzysz, a potem wrócisz w przyszłym miesiącu
i już ich nie będzie – wtrąciła Tracy.
-
Czy ja mówię do siebie? - Elvira zapytała szeroko obszar z butami, a następnie
skierowała wzrok na Tracy – Kosztują dziewięćset dolarów. Zarabiam przyzwoite
pieniądze, ale mój facet to glina. Co oznacza, że ma broń i wie, jak jej użyć.
Jak wrócę do domu z większą ilością zakupów niż przydzielone w tym miesiącu, a
jego głowa eksploduje. W takim przypadku miałabym nadzieję, że nie zdetonuje
mojej, zanim to zrobi. I, mówiąc tylko, podoba mi się jego głowa taka, jaka jest,
szczególnie jego usta.
Kiedy
wszystkie dziewczyny uśmiechnęły się do siebie, Elwira skończyła.
–
I ma dobre oczy.
Była
skąpa.
Malik
miał wszystko dobre.
Usłyszałam
za sobą chichot, który powiedział mi, że Malik był rozbawiony słowami swojej
kobiety.
Ale
zaczynałam panikować.
Odwróciłam
się do niego, zaczynając - To nie jest zabawne. Ona nie zamierza...
Przestałam
mówić w połowie zdania, kiedy zobaczyłam nieoczekiwaną (i niepożądaną) postać
Tacka stojącego obok Malika. Widziałam też, jak Logan szedł wokół Malika do
mnie, gdzie chowałam się za kolumną (z Malikiem). A reszta Chaosu – nie żart,
cały Klub – gromadził się wokół nas.
Nie
powinno ich tu być!
Zamierzali
zepsuć niespodziankę!
-
Co u licha? - syknęłam.
Logan
pochylił się, celując w pocałunek na mojej szyi, którego oczywiście odmówiłam,
odsuwając się (za późno, poczułam jego usta –poczułam też swoją złość, co nie
znaczyło, że nie podobało mi się uczucie dotyku jego ust).
Kiedy
się podniósł, zamknęłam mu oczy.
-
Co ty tutaj robisz? - zażądałam wiedzieć.
–
Myślisz, że mogliśmy to przegapić? - zapytał.
Rozumiałam
go. Całkowicie zrozumiałam.
Jeśli
Elvira przymierzy te cholerne buty, to będzie to coś wielkiego. Kolosalnego.
Epickiego.
Niesamowitego.
Nikt
nie chciałby tego przegapić.
Zaplanowałam
to w ten sposób.
Ale
oni zamierzali spieprzyć to, stado motocyklistów kręcących się po dziale
obuwniczym Nordstrom.
Kolumna
mnie ukrywała. Ledwo zakrywała Malika, skoro był taki wysoki i szeroki. Nie było
mowy, żeby ukryła cały Klub Motocyklowy.
–
Jak ona cię zobaczy, zepsujesz niespodziankę – warknęłam ściszonym głosem.
-
Kotku, Vira jest w dziale butów w Nordstrom. Każdy brat Chaosu w całym Stanie
oraz ci, którzy nie żyją, mogliby powstać, moglibyśmy urządzić imprezę, a ona
by tego nie zauważyła – zauważył Tack.
Musiałam
przyznać, że to mogła być prawda.
-
Cóż, bądźcie cicho i nie rzucajcie się w oczy – rozkazałam, poddając się.
Tack
uśmiechnął się do mnie.
Prychnęłam
na niego i spojrzałam na Logana.
On
też się do mnie uśmiechał.
Dlatego
też posłałam wkurzoną minę na jego kierunku.
Jego
uśmiech stał się większy.
Cokolwiek!
–
Widzicie, Hawk nie dostał rozkazu bycia niepozornym - Usłyszałam mamrotanie
Jokera i zwróciłam na niego uwagę tylko po to, by obrócić się w kierunku, w
którym patrzył.
A
po drugiej stronie działu obuwniczego, niecałe dziesięć kroków od Elviry i jej
dziewczęcego gangu, zauważyłam Hawka Delgado, męża Gwen, szefa Elviry. Stał
oparty o swoją kolumnę i wcale nie
zachowywał się dyskretnie.
Co
gorsza, porucznicy Mitch Lawson i Brock Lucas kręcili się tam razem z nim z
rękami skrzyżowanymi na piersiach, oczami utkwionymi w dziewczęcym gangu,
wykrzywiając usta wyczekującymi uśmiechami, od których na pierwszy rzut oka
zmoczyłyby się majtki każdej kobiety. Wiedziałam o tym, bo byłam wkurzony, a to
właśnie działo się z moimi.
Wszystko,
co Elvira musiała zrobić, to spojrzeć przez ramię i wszystko byłoby stracone.
A
Elvira patrzyłaby w ten czy inny sposób. Pomiędzy Chaosem a brygadą
komandosów/policjantów było wystarczająco dużo gorąca facetów, które unosiło
się wokół, by, chcąc nie chcąc, stopić marmur.
Do
diabła z tymi mężczyznami!
-
Jak moja kobieta nie kupi tych butów, wracam do domu i garbuję jej skórę -
Usłyszałam mamrotanie Tacka.
Buty,
które przymierzała Tyra, były gorące, nie było co do tego wątpliwości. I zawsze
miło było wiedzieć, że mężczyzna doceniał dobre buty.
Mimo
to mówił, a oni wszyscy bawili się moim dobrze zaaranżowanym układem, więc
rzuciłam w jego stronę złe spojrzenie.
-
Jak myślicie? - Usłyszałam wołanie Carissy i ponownie zwróciłam się w stronę
akcji. Odeszła niedaleko grupy i trzymała srebrzysto złoty but na szpilce,
ozdobiony paskami i ćwiekami – Myślicie, że Jokerowi by się to spodobało?
–
Jezu, kurwa – warknął Joker.
To
była odpowiedź.
Potwierdzająca.
-
Tak - Gwen, Tess, Mara, Tyra, Tabby, Lanie, Camille, Tracy i Elvira powiedziały
jednocześnie.
Tak!
Krzyknęłam w swojej głowie.
–
Dobra odpowiedź, bracie – mruknął Hound.
Widzicie?
Odwróciłam
się do chłopców, podnosząc rękę i tnąc nią w dół - Możecie się uciszyć?
Chłopaki
albo uśmiechali się do mnie, albo do siebie.
Spojrzałam
na Malika.
–
Wszystko w porządku, kochanie – powiedział swoim miodowym głosem.
-
W porządku, Malik - powiedziałam głosem dziewczyny-w-transie (często zdarzało
się to po tym, jak Malik przemówił do mnie bezpośrednio… lub pośrednio, jeśli o
to chodziło).
Logan
objął mnie ramieniem.
Ach,
do tego należałam.
Spojrzałam
na niego.
On
też się uśmiechał.
-
Daj jej sześć i pół. I siódemkę, tak na wszelki wypadek – poleciła Gwen
sprzedawcy obuwia, który miał na imię Raul. Wiedziałam o tym, ponieważ znałam
Raula i wszystkich w dziale obuwniczym Nordstrom, a nie tylko dlatego, że ja też
tam robiłam zakupy.
Ci
pracownicy dyżurni również znali program, ale znacznie lepiej radzili sobie z
ukrywaniem go.
Raul
odbiegł.
–
Co powiedziałam, Gwen? - spytała gniewnie Elwira.
Gwen
machnęła ręką przed twarzą - Przymierzenie ich nie boli.
-
Czy kiedykolwiek założyłam parę Valentino, których nie kupiłam? - zapytała
ostro Elwira.
-
Te klapki - natychmiast odpowiedziała Lanie za Gwen.
-
Kiedykolwiek założyłam parę szpilek
Valentino, których nie kupiłam? - Elvira poprawiła swoje pytanie, wyrażając je
nie mniej ostro, patrząc teraz na Lanie.
Lanie
wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się.
-
Tutaj są! - wrzasnął Raul, pędząc w stronę gangu dziewczyn o wiele za wcześnie,
wymachując dwoma pudełkami po butach Valentino.
-
Szczęście się skończyło – szepnęłam z rozpaczą - Żaden sprzedawca nie wpada na
zaplecze działu obuwniczego Nordstrom i nie wraca w minutę. Tam są mile krainy czarów! Ona na pewno to rozgryzie.
-
Zrelaksuj się - szepnął Logan do mojego ucha.
Nie
zrelaksowałam się. Patrzyłam z niepokojem, jak brwi Elviry zbiegły się, kiedy
Raul zatrzymał się przed jej fotelem i natychmiast opadł na kolano.
–
Po prostu pozbądźmy się tego – powiedział, ściągając czółenka Elviry na
platformie i odrzucając je na bok, jakby to nie był Louboutin.
Przełknęłam
ślinę.
Elvira
wyglądała, jakby się denerwowała.
-
Bądź spoko. Bądź spoko. Zachowaj spokój, Raul - skandowałam pod nosem.
Usłyszałam
chichot Logana.
Uderzyłam
go łokciem w brzuch.
Usłyszałam,
jak Logan przełknął chrząknięcie przez chichot.
Stłumiłam
sfrustrowany krzyk.
Wyrzucono
pokrywa pudełka. Zaszeleścił papier. Następnie Raul wydobył odważne błękitne
czółenka bez palców na platformie z lakierowanej skóry.
Przełknęłam
kolejne westchnienie (tym razem z powodu buta, to było dzieło sztuki).
Tak
samo jak gang dziewczyn. Słyszałam je.
Raul
włożył jeden.
Wstrzymałam
oddech.
Raul
włożył drugi.
Wyciągnęłam
jedną rękę, by chwycić czubki palców Logana.
Jego
owinęły się wokół moich.
Drugą
rękę wysłałam w poszukiwaniu Malika. Moje palce musnęły jego i poczułam, jak
jego duża, ciepła dłoń zamknęła się wokół mojej.
-
No to idziemy. Przespaceruj się – zasugerował Raul, odskakując od Elviry z
podekscytowaniem większym niż spowodowałaby ewentualna wyprzedaż butów
Valentino i podnosząc się.
Uścisk
Malika stał się mocniejszy.
Moja
klatka piersiowa zaczęła płonąć.
Elvira
wstała.
-
Coś kłuje mnie w palec u nogi - stwierdziła.
Poczułam,
że moje oczy zaczynają piec.
-
Co? To niemożliwe – oświadczył Raul.
–
Cóż, czuję to – odparła Elvira. Podnosząc przed siebie prostą nogę, obejrzała
but - Widzę to. To jest dokładnie...
Ścisnęłam
dłoń Malika i szepnęłam - To wszystko, mój człowieku, teraz ty wchodzisz.
Puścił
mnie.
Gang
dziewczyn okrążył Elvirę, nie za blisko, nie za daleko, nikt nie odcinał jej
dostępu do Malika.
Szedł
w jej stronę.
Poczułam,
jak chłopcy zebrali się bliżej mnie.
Hawk,
Mitch i Brock podeszli do foteli.
–
Słodki Jezu – wyszeptała Elvira, wbijając wzrok w but.
Moje
oczy piekły bardziej.
Głowa
Elviry odskoczyła do tyłu, jej stopa opadła, a jej palce z platynowymi szponami
zbliżyły się do jej ust, gdy wypatrzyła Malika.
Podszedł
do niej i natychmiast opadł na kolano.
Usłyszałam
kilka jęków, w tym jeden mój.
Patrzyłam,
jak Malik odwiązuje cienką, satynową wstążkę, która trzymała niezwykły,
wykonany na zamówienie pierścionek zaręczynowy z diamentem o szlifie
poduszkowym, do wspaniałej kokardki charakterystycznej dla Valentino.
Ale
pozostał na kolanie, odchylając głowę do tyłu.
Uniósł
pierścionek między dwoma palcami.
Pociągnęłam
nosem.
Ramię
Logana zacisnęło się, a ja zostałam przesunięta przed niego, gdy owijał je
wokół mojej szyi.
–
Co ty na to, mała? - Gładki, głęboki głos Malika owiał się po dziale obuwniczym
Nordstrom, kojąc swoją kołysanką każdego w zasięgu słuchu – Masz ochotę spędzić
ze mną wieczność?
Elvira
stała zamrożona, wpatrując się w swojego mężczyznę, wciąż trzymając koniuszki
palców przy ustach.
Znów
wstrzymałam oddech.
I
poczułam spadającą łzę odpowiadającą tej, której kroplę zobaczyłam wyciekającą
z jej oka.
-
Mała - wyszeptał Malik, podnosząc się.
On
też ją zobaczył.
Elvira
upadła w jego ramiona.
Wydałam
z siebie słyszalny szloch.
Drugie
ramię Logana owinęło się wokół mnie.
-
Wezmę to za tak – powiedział Malik.
Tylko
głowa Elviry odskoczyła do tyłu.
-
Mogę kupić buty? – zapytała z płaczem pełnym emocji.
Malik
uśmiechnął się.
Poczułam
piękny ból chichotu przedzierającego się przez łzy.
-
Absolutnie – odpowiedział Malik.
Ciało
Elviry wyraźnie drgnęło, gdy ponownie oparła się o swojego mężczyznę.
Cały
czas się trzęsła, a Malik mocno ją trzymał, kiedy wszyscy ruszyliśmy do przodu.
Wszyscy, w tym niektórzy klienci, którzy w ogóle nie znali naszej rodziny, byli
po prostu na radosnej przejażdżce.
–
Przestaniesz ryczeć na na tyle długo, żeby mężczyzna mógł założyć błyskotkę? - W
końcu zawołał Big Petey, a śmiech w jego głosie zabrzmiał tak głęboko, że aż
zadrżał.
-
Tak - Usłyszałam stłumione, dochodzące od Elviry - Tak - Zrobiło się głośniejsze,
gdy Elvira oderwała twarz od piersi Malika.
Wielokrotnie
uderzała dłonią w jego klatkę piersiową z każdym kolejnym - Tak, tak, tak!
Malik
założył pierścionek. Pasował (tak, tak, był powód, dla którego Elvira nakręciła
się na ten pierścionek Johna Hardy’ego).
Po
radosnych westchnieniach, które nadeszły, gdy Elvira studiowała symbol pięknej
przyszłości, Malik wyraźnie skończył z dawaniem Elvirze jej czasu na reakcję.
To
był czas Malika.
Wiedziałam
o tym, kiedy wziął ją w ramiona, pochylił głowę i położył na niej długi, mokry
pocałunek.
A
kiedy mówiłam długi, miałam na myśli dłuuuuuuuugi.
I
mokry.
Miłe.
Trwało
to przez „ooo” i „ah”, a potem pohukiwania i wilcze wrzaski.
A
Malik ledwie podniósł głowę, kiedy wszyscy opadliśmy ich jak szarańcza.
Było
to w czasie, gdy personel Nordstrom rozdawał schłodzonego szampana w
delikatnych kieliszkach, które zaaranżowałam (i ustawiłam na srebrnych tacach z
truskawkami w czekoladzie, ulubionymi przysmakami Elviry – w ilości wystarczającej
dla rodziny, personelu i przypadkowych klientów), kiedy zdałam sobie sprawę, że
przez te wszystkie łzy i chichoty, przytulania, uściski dłoni i wspólne
szczęście, Hawk nie podszedł.
Odwróciłam
głowę w jego stronę i zobaczyłam, że stał odsunięty, Gwen była przytulona do
jego boku i jego żona rozmawiała z ożywieniem z Lanie (nadal mając na sobie
Prady, które najwyraźniej zamierzała zabrać do domu).
Ale
jego oczy były skierowane na Elvirę.
Spojrzałam
na Virę.
Patrzyła
na Hawka.
Poczułam,
jak zrobiło mi się ciepło w brzuchu, gdy moje serce ścisnęło się.
Wiedziałam,
że Hawk Delgado miał dwóch braci, grupę siostrzenic i siostrzeńców, mamę, tatę,
żonę i troje dzieci.
Widząc
to spojrzenie między nimi, wiedziałam też, że Hawk miał jedną siostrę.
Moje
oczy znów zrobiły się mokre.
-
Zrobiłaś to, mała.
Głos
Logana w moim uchu odciągnął moją uwagę od tego momentu, który dzielili Elvira
i Hawk.
Dałam
ją mojemu mężczyźnie.
-
Doskonale - dopowiedział.
Poczułam
swój delikatny uśmiech i zakołysałam się do Logana.
Wziął
mój ciężar, ale zwróciłam wzrok na Malika.
Zajęło
to chwilę. Miał inne rzeczy do roboty, jedną z nich było trzymanie swojej nowej
narzeczonej, jakby nigdy nie zamierzał jej puścić (a podejrzewałam, że tego nie
zrobi) i przyjmowanie gratulacji od ludzi, których znał i od ludzi, których nie
znał.
Ale
w końcu jego ciepłe, brązowe oczy spoczęły na mnie.
Uśmiechały
się.
Tak.
Ja
to zrobiłam.
Zorganizowałam
idealne oświadczyny.
Absolutnie.
Teraz
. . .
Ślub.
The
End
.
zapraszam na:
https://www.wattpad.com/story/376056399-rough-ride-pl
No dobrze, że sprawdziłam przypadkiem książkę, bo ominal bym mnie taki dodatek. Super. Dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń