Mom
Jeans[1] (cz.1)
High
Kurwa.
Kurwa.
-
Mała - ostrzegł warknięciem.
Trzymała
go ustami, ciało schowała między jego nogami, budząc go, by dostać się do jego
penisa. Wszystko, co zrobił, to ugiął kolana, został w pozycji leżącej i został
zdmuchnięty.
Nie
wiedziałby, ale dowody były jasne, zrobienie spektakularnego loda było jak
jazda na rowerze.
Nie
zapomniałaś. Nigdy.
A
przynajmniej jego dziewczyna nie zapomniała.
–
Millie – mruknął - Piękna.
Trzymała
go.
Co
oznaczało, że zamierzała go zabrać.
I
robiła to, kiedy strzelał. Podczas fenomenalnego orgazmu czuł, jak jej język
poruszał się po jego kutasie, kiedy przełykała i czuł ruchy ssania, kiedy
wysysała z niego wszystko.
Chryste.
Najwspanialsze.
Kiedy
się wyciszał, lizała go, ssała, tuliła jego jaja. To nie było tak dobre jak
obciąganie, ale było bliskie drugie miejsce.
-
Zdejmij spodnie - rozkazał ochryple, podnosząc głowę, by na nią spojrzeć.
Poczuł
pulsowanie uderzające w jego penisa, kiedy nie przestawała lizać, i zobaczył
przez cienie wczesnego poranka, jak podniosła na niego tylko oczy.
Kurwa,
jego dziewczyna lubiła jego kutasa.
Podniósł
się na łokciach.
-
Spodnie w dół, Millie – powtórzył.
Owinęła
dłoń wokół jego penisa i podniosła się.
–
Rybko, nie…
-
W dół - zażądał.
–
Ale dla mnie to okej, że mogłam…
Przesunął
się aż do pozycji siedzącej, zmuszając ją, by go puściła i podniosła się na
kolana.
-
W dół - warknął.
Patrzyła
mu w oczy, ale opadła na biodro, żeby ściągnąć obcisłe, jedwabiste spodnie od
piżamy. Zrzuciła je, zabierając nimi majtki.
Ledwie
zsunęły się od jej stóp, a High już położył się na plecach, przesuwając ją
razem z sobą, ciągnąc w górę swojego ciała, a potem trochę dalej w sposób, w
jaki nie pomyliła się co do jego intencji.
Więc
pomogła mu, podciągając kolana, by usiąść okrakiem na jego głowie.
Ale
to High pociągnął ją w dół, chowając twarz w jej cipce.
Wiedziała,
że lepiej nie protestować.
Dawał
to, co dostał albo dawał lepiej.
Nigdy
mniej.
Więc
dał to, co dostał, ale dał więcej, przyciskając ją do siebie podczas jej
pierwszego orgazmu i trzymając ją, dopóki nie zadrżała i nie skomlała podczas
drugiego.
Dopiero
wtedy pociągnął ją z powrotem w dół i sięgnął po kołdrę, by naciągnąć ją na ich
ciała.
Była
wyczerpana, mógł to stwierdzić po ciężarze, którą mu dała.
Nie
obchodziło go to. Po prostu trzymał ją blisko siebie i rysował wzory na górnych
wypukłościach jej tyłka.
Dał
jej czas na uporządkowanie się, zanim ogłosił - To cholernie o wiele lepsze niż
budzik.
Zachichotała.
Podczas
gdy delektował się dźwiękiem, który bardzo, kurwa, lubił, usłyszeli ciche
uderzenie w bok łóżka.
High
był spięty, ale Millie wyciągnęła rękę, by zapalić światło. Potem, kiedy jej dolna
połowa nadal była głównie na nim, przekręciła górną połowę tak, że część leżała
na łóżku, a reszta zwisała z boku.
-
Hej, maleństwa. Hej, ślicznotki. Próbujecie wejść do łóżka ze mną i Rybką? - zagruchała.
High
przetoczył się, wkręcając się w nią, a także górując nad nią.
Poem
siedział pod ścianą blisko drzwi do sypialni, wpatrując się w nich.
Chief
był blisko łóżka, odsuwając się od Millie.
Poprzedniej
nocy żadne z kociąt nie robiło wiele poza chowaniem się i spaniem. Millie
zaniosła je do kuwety, którą ustawiła w małej pralni obok kuchni. Pokazała im
jedzenie i wodę. Kręciła wokół nich zabawkami. Ale były wytrącone z równowagi
po jeździe i nieufne wobec nowego otoczenia, że przeważnie chowały się pod
meblami i drzemały.
Chciała
zgarnąć kocięta i zabrać je ze sobą do łóżka.
High
powiedział jej, że same przeżyją dzikość jej fantazyjnego domu.
Poddała
się.
Teraz
eksplorowały.
Wyciągnęła
rękę do Chief’a, gdy kociak zamrugał do niej swoimi dużymi, błękitnymi oczami,
po czym podniósł wzrok i zamrugał na High’a.
-
Wszystko w porządku, Chief. To dobrze, cukiereczku. Jesteś tu mile widziany –
obiecała.
Chief
cofnął się, przesunął na bok, spojrzał na Millie i High, a potem cofnął się
jeszcze bardziej, tylko po to, by złapać szansę, biec swoim przezabawnym kocim
biegiem, wykonać skok w locie o wiele za wcześnie i nie wystarczająco wysoko.
Uderzył w bok łóżka i zawisł tam na pazurach, zanim poddał się i upadł na
podłogę.
Wybiegł
z pokoju.
Poem
wybiegła za nim.
-
Nie wiem, czy to urocze, czy smutne – powiedziała Millie, a High spojrzał na
nią z góry i zobaczył, jak wpatrywała się w koty.
-
Mała, mają po osiem tygodni. Urosną na tyle duże i silne, że dotrą do łóżka.
Wykręciła
szyję, żeby na niego spojrzeć - Powinnam wstać. Upewnić się, że wszystko jest w
porządku. Upewnić się, że mają jedzenie. Świeżą wodę.
-
Powinnaś. Ale zanim to zrobisz, powinnaś pocałować swojego mężczyznę -
Wylądował dłonią na jej plecach - Doceniam lodzika po przebudzeniu, kotku. Nie
krępuj się robić tego za każdym razem, gdy duch cię poruszy. Ale jeśli opuścisz
to łóżko, aby rozpocząć dzień, zrobisz to po tym, jak wezmę twoje usta w inny
sposób.
Uśmiechnęła
się i obróciła swoje ciało pod jego, podnosząc się.
Jej
usta dotknęły jego, gdy otoczył ją ramionami i opadł, a ona upadła na niego i
dała mu to, czego chciał.
I
jako że nie było innego sposobu…
High
to oddał.
*****
-
Doceniamy, że pracujesz z nami nad tym, Millie - High słuchał, jak Mitch
Lawson, detektyw z Denver, mówi do swojej dziewczyny.
Byli
w domu Chaosu u podnóża wzgórz.
W
biurze Millie byli ludzie instalujący system alarmowy, więc to był dobry moment
na ucieczkę. Pete zabrał ją na spotkanie, a za nim jechali Hound i Boz.
High,
Hop i Tack spotkali ich tam.
Millie
opowiedziała swoją historię i została ona nagrana. Ale kiedy to opowiadała,
Mitch i jego partner, Brock „Chudy” Lucas, nie tylko słuchali, ale robili
notatki.
–
To żaden problem – odparła Millie.
-
Wiem, że Chaos cię chroni - powiedział Chudy, a Millie i High spojrzeli na
niego - Być może tego nie zauważyłeś, ale mamy radiowozy patrolujące twój
obszar, a także domy innych członków Chaosu, którzy mają kobiety i/lub dzieci.
Obecność policji nie jest uciążliwa, aby nie alarmować sąsiadów. Ale jeśli
Valenzuela ma kogoś na oku, bez wątpienia zauważy tę obecność i wycofa się.
High
spojrzał z Chudego na Millie i zobaczył, jak kiwnęła głową.
To
było zrobione.
Czas
było zrobić coś innego.
-
Millie wyjeżdżała z miasta i prowadzi własną firmę – powiedział High i spojrzał
na Mitcha i Chudego - Musi wrócić. Dostaliście to, czego potrzebujecie?
-
Mamy to, High - mruknął Mitch. Następnie do Millie - Jeszcze raz dziękuję.
Odepchnęła
się od stołu i wstała, a mężczyźni wstali z nią. Byli to Chudy i Mitch. Tack,
High, Boz, Hound i Pete byli tam, gdzie byliby z każdą starszą panią w tej
sytuacji.
Za
jej plecami.
Uścisnęła
dłonie obojgu detektywom, wymamrotała - Miło cię poznać - po czym High ruszył i
ją objął.
Poprowadził
ją stanowczo do drzwi, podczas gdy ona wołała pożegnania z braćmi.
Zatrzymał
ją przy drzwiach pasażera furgonetki Pete’a.
–
Pojadę, spotkamy się w twoim domu – oświadczył, a ona spojrzała na niego.
Potem
przyjrzała mu się uważnie.
-
Wszystko w porządku? - zapytała.
-
Absolutnie – odpowiedział.
Jego
odpowiedź była prawdziwa, ale jego ton był szorstki i wiedział o tym.
Wiedział
więc, że nie brzmiał tak, jakby wszystko było w porządku.
Innymi
słowy, nie było zaskoczeniem, że nadal go wypytywała.
–
Jesteś pewien, Rybko?
Kurwa,
to było popieprzone, ale tęsknił za Rybką.
Pochylił
się do niej, uniósł rękę, by owinąć ją wokół jej głowy i wziął jej usta w
krótkim, ale mocnym pocałunku.
Odsunął
się i szepnął - Do zobaczenia w domu.
Widział,
jak na to jej oczy się nieco rozszerzyły i nie wiedział, czy to była jej troska
o jego ton, czy reakcja na to, że nazwał jej dom domem.
Nie
został, żeby się dowiedzieć.
Puścił
ją, odwrócił się, podszedł do motocykla, przerzucił nogę i odpalił.
Pomachał
jej krótko, zanim odjechał, widząc, jak Pete zmierzał do swojej furgonetki.
Był
pod jej domem piętnaście minut przed tym, jak Pete ją podrzucił. Wystarczająco
długo, by upewnić się, że koty niczego nie zniszczyły. Wystarczająco długo, by
być świadkiem, że zadomowiły się głównie dlatego, że drzemały i ledwie mrugnęły
oczami, kiedy znalazł je przytulone w koszu z dodatkowymi kocami.
Weszła
tylnymi drzwiami, patrząc na niego, stojącego w przestrzeni między salonem a
kuchnią z rękami na biodrach.
-
Myślę, że można bezpiecznie powiedzieć, że trochę świruję ze strachu, Low -
powiedziała mu, zanim zamknęła drzwi - Zachowujesz się dziwnie.
Nie
powiedział ani słowa.
Odwrócił
się i przeszedł przez salon i korytarz.
-
Low - zawołała.
Wiedział,
że poszła za nim, bo usłyszał, jak zagruchała do kotów, a potem usłyszał, jak
jej buty stukały o drewnianą podłogę.
Zatrzymał
się w jej pokoju i ustawił tak, że widział ją, kiedy weszła, okrążając pokój,
patrząc na niego, teraz wyraźnie zaniepokojona.
–
Okej, to oficjalne – powiedziała cicho, podchodząc do niego – Całkowicie mnie
przerażasz, Logan.
Znalazła
się w zasięgu ręki.
Co
oznaczało, że sekundę później znalazła się przyciśnięta twarzą do ściany, a on
używał swojego ciała, by ją tam zatrzymać.
-
Low - wyszeptała, opierając się rękami o ścianę.
Wbił
krocze w jej tyłek.
-
Założyłaś moją sukienkę – warknął jej do ucha.
I
zrobiła to. Swetrowa sukienka, która przylegała do każdego pięknego centymetra
jej ciała, a było ich dużo.
Słyszał,
jak wstrzymała oddech i sposób, w jaki się w niego wpychała, zmienił się.
Podciągnął
jej spódnicę.
–
O Boże – wydyszała, ocierając się teraz o niego tyłkiem.
Chciała
tego, co zamierzał jej dać i bardzo tego pragnęła.
Nie
chodziło o to, że nie dostawała żadnych przez dziesięciolecia.
To
zawsze była Millie. Zawsze była na to gotowa, gdziekolwiek, w jakikolwiek
sposób chciał jej to dać.
Ta
myśl i dowód wbijający się w niego sprawiły, że jego kutas stał się jeszcze
twardszy.
Spojrzał
w dół, przesuwając dłonią po jej biodrze i udzie. Zobaczył swoją dziewczynę w
sukience, która pieprzyła mu w głowie, odkąd podeszła do jego kabiny w nią
ubrana.
Nie,
odkąd kilka tygodni temu pokłócili się, kiedy dostarczał szampana.
Dostrzegł
również koronkowy brzeg jej sięgającej do uda pończochy samonośnej.
Kurwa.
–
Chryste, proszę, bądź podniecona – wymamrotał, przesuwając dłonią po jej tyłku,
aż do brzegu jej majtek na dole jej pleców, w dół i do środka.
–
Kochanie – jęknęła, teraz mógł wyczuć
jej drżenie.
Mokra.
Bawił
się z nią, żeby była bliżej. Kiedy odwróciła głowę, przycisnęła skroń do jego
szczęki i usłyszał jej sapnięcie, ściągnął jej majtki i poczuł, jak jej
westchnienie przeszło przez jego kutasa.
Uwolnił
go, owinął wokół niego dłoń, szturchając czubkiem jej wilgoć.
Wspięła
się na palce, przechylając tyłek, by dać lepszy dostęp.
Kurwa,
tak.
Gdziekolwiek,
w jakikolwiek sposób chciał jej to dać.
Wbił
się głową, przesunął dłonią po jej biodrze, a potem do środka.
Znalazł
jej łechtaczkę palcem w tym samym czasie, gdy doprowadził swojego kutasa do
domu.
Pieprzona
ekstaza.
Tył
jej głowy wbił się w jego ramię, kiedy go brała, dysząc, jęcząc, szepcząc -
„Boże, tak” i „Tak dobrze, Low” i „Więcej, kochanie”.
Dawał
jej więcej, aż dostała wszystko, a kiedy dochodziła, położył dłoń na jej
szczęce, by zmusić ją do skręcenia szyi, gdy pochylił się do niej tak, by była
zwrócona twarzą do niego. Potem wziął jej usta.
Więc
kiedy strzelił w nią, dotknął jej języka.
Kiedy
skończył, uwolnił jej usta, ale tylko po to, by wsunąć jej czoło w swoje
gardło, podczas gdy oboje walczyli o wyrównanie oddechu, nieruchomo i wciąż
połączeni, przyciśnięci do ściany.
W
końcu burknął - Straciłem kontrolę. Następnym razem, gdy będziesz w tej
sukience, chciałem cię na kolanach, żebym mógł ją podwinąć, bawić się twoją
dupą i cipką, dopóki nie zaczęłabyś błagać, żebym cię przeleciał.
Poczuł,
jak podnosi głowę z jego gardła i opuścił brodę, by na nią spojrzeć.
Była
półprzytomna po dojściu.
Była
też podniecona.
Gdziekolwiek,
w jakikolwiek sposób chciał to dać.
Jego
Millie.
–
Zrobimy to następnym razem – obiecał.
Jej
oczy złagodniały i z tym wyglądem Millie, High nie miało wyboru.
Pocałował
ją ponownie.
Tym
razem zrobił to, wysuwając kutasa.
Kiedy
skończył z jej ustami, poprawił jej ubranie i swoje, poprowadził ją za rękę do
łazienki i umył.
Wyszli
razem, ale Millie szła przed nim, tylko po to, by się zatrzymać, więc nie miał
innego wyjścia, jak tylko zatrzymać się z nią.
Od
razu High zobaczyła, co ją powstrzymało.
Poem
goniła Chiefa po podłodze. Rzuciła się.
Tarzały
się, drapały i miauczały. Chief się uwolnił. Poem wstała. Weszli w ślepą
uliczkę.
Potem
Chief wygonił Poema z pokoju.
W
jej głosie słychać było rozbawienie, kiedy szepnęła - Najlepiej wydane
pieniądze.
High
przesunął pół stopy, która ich dzieliła, i otoczył ją ramionami od tyłu.
Pocałował
wolny cal skóry pod jej uchem odsłonięty przez jej golf i poczuł, jak zadrżała,
gdy owinęła swoje ramiona wokół jego, a jej dłonie na jego nadgarstkach
ścisnęły je.
Odwróciła
się i przekręciła, kiedy podniósł głowę. Pocałowała spód jego brody.
Mieli
takie chwile, praktycznie codziennie, kiedy byli razem. Przypadkowe chwile
czułości, które zdarzały się po seksie lub przed nim, albo kiedy tylko poruszył
ich duch.
Kurwa,
za tym też tęsknił.
Kiedy
skończyła całować, spojrzał jej w oczy.
–
Muszę sprawdzić postępy w moim biurze, Rybko – mruknęła.
-
Racja - mruknął w odpowiedzi, musnął jej usta swoimi i pozwolił jej odejść.
Nie
poruszył się, by lepiej nacieszyć się jej tyłkiem w tej sukience idącej przez
pokój.
Zatrzymała
się w drzwiach i odwróciła do niego.
–
Mam tylko jedną sukienkę z golfem – powiedziała cicho, patrząc jej w oczy,
które bardzo mu się, kurwa, spodobały - Ale ja mam trzy swetrowe sukienki. Jedna
jest trochę fantazyjna, więc najlepiej, żeby mój motocyklista zabrał mnie na
kolację, żeby mogła odebrać swoją nagrodę.
Po
dostarczeniu tego wyszła.
High
nadal się nie ruszał.
Bardzo
się zmieniła od czasu, kiedy skończyli. Nic z tego nie było w dobry sposób.
Chyba
że takie gówno.
Mogła
nie mieć kochanka, ale to nie znaczyło, że nie dojrzała. Nie poznała siebie
lepiej. Nie nabrała pewności siebie.
Najwyraźniej
tak.
W
tamtych czasach była gorącym kawałkiem. Cały czas szli na siebie. A ich sesje
mogą być intensywne i trwać bardzo długo.
Ale
takie gówno nie pochodziło od Millie.
Nie
tak ja przed chwilą, gdzie właśnie ją przeleciał, poza kontrolą tylko z powodu
sukienki, a potem ona spojrzała na niego i powiedziała takie gówno, że chciał
ją zaciągnąć z powrotem i zrobić to jeszcze raz. Robić to, dopóki nie zmusiłby
jej do utraty kontroli. Zdominował ją i doprowadził ją do punktu, w którym to
ona błagałaby o więcej.
Gdyby
miał ją przez cały czas pomiędzy, to mogłoby się nie wydarzyć. Mieliby to, co by
mieli, co byłoby wspaniałe i zachowaliby to. Albo ta zmiana by się wydarzyła, a
on by tego nie zauważył.
Ale
nie byłoby tego niuansu zmiany, który uderzyłby go prosto w kutasa. Nie byłoby
nowości do odkrycia. Nie byłoby świeżych rzeczy do spróbowania.
To
było do bani, ale wydawało się, że były kawałki piekła, które były osobno,
przez które warto było przejść, aby dostać się do tego, co budowali.
To
samo, ale inne.
Tak
samo dobre, ale lepsze.
Z
tą myślą wyciągnął telefon, przesunął kciukiem po ekranie, znalazł to, czego
szukał i wcisnął Zadzwoń.
Potem
zrobił rezerwację na fantazyjną kolację ze stekiem w poniedziałek wieczorem w
The Broker.
*****
CDN
[1] Mom jeans to luźne spodnie jeansowe z
bardzo wysokim stanem, poszerzone w okolicach bioder i zwężone na nogawkach o
długości 7/8
Dziękuję 😘
OdpowiedzUsuńHigh bardzo zyskuje przy bliższym poznaniu 😉❤️
OdpowiedzUsuń