piątek, 14 kwietnia 2023

17 - Mom Jeans

 

 ROZDZIAŁ 17

Mom Jeans[1] (cz.1)

High

 

 

Kurwa.

Kurwa.

- Mała - ostrzegł warknięciem.

Trzymała go ustami, ciało schowała między jego nogami, budząc go, by dostać się do jego penisa. Wszystko, co zrobił, to ugiął kolana, został w pozycji leżącej i został zdmuchnięty.

Nie wiedziałby, ale dowody były jasne, zrobienie spektakularnego loda było jak jazda na rowerze.

Nie zapomniałaś. Nigdy.

A przynajmniej jego dziewczyna nie zapomniała.

– Millie – mruknął - Piękna.

Trzymała go.

Co oznaczało, że zamierzała go zabrać.

I robiła to, kiedy strzelał. Podczas fenomenalnego orgazmu czuł, jak jej język poruszał się po jego kutasie, kiedy przełykała i czuł ruchy ssania, kiedy wysysała z niego wszystko.

Chryste.

Najwspanialsze.

Kiedy się wyciszał, lizała go, ssała, tuliła jego jaja. To nie było tak dobre jak obciąganie, ale było bliskie drugie miejsce.

- Zdejmij spodnie - rozkazał ochryple, podnosząc głowę, by na nią spojrzeć.

Poczuł pulsowanie uderzające w jego penisa, kiedy nie przestawała lizać, i zobaczył przez cienie wczesnego poranka, jak podniosła na niego tylko oczy.

Kurwa, jego dziewczyna lubiła jego kutasa.

Podniósł się na łokciach.

- Spodnie w dół, Millie – powtórzył.

Owinęła dłoń wokół jego penisa i podniosła się.

– Rybko, nie…

- W dół - zażądał.

– Ale dla mnie to okej, że mogłam…

Przesunął się aż do pozycji siedzącej, zmuszając ją, by go puściła i podniosła się na kolana.

- W dół - warknął.

Patrzyła mu w oczy, ale opadła na biodro, żeby ściągnąć obcisłe, jedwabiste spodnie od piżamy. Zrzuciła je, zabierając nimi majtki.

Ledwie zsunęły się od jej stóp, a High już położył się na plecach, przesuwając ją razem z sobą, ciągnąc w górę swojego ciała, a potem trochę dalej w sposób, w jaki nie pomyliła się co do jego intencji.

Więc pomogła mu, podciągając kolana, by usiąść okrakiem na jego głowie.

Ale to High pociągnął ją w dół, chowając twarz w jej cipce.

Wiedziała, że lepiej nie protestować.

Dawał to, co dostał albo dawał lepiej.

Nigdy mniej.

Więc dał to, co dostał, ale dał więcej, przyciskając ją do siebie podczas jej pierwszego orgazmu i trzymając ją, dopóki nie zadrżała i nie skomlała podczas drugiego.

Dopiero wtedy pociągnął ją z powrotem w dół i sięgnął po kołdrę, by naciągnąć ją na ich ciała.

Była wyczerpana, mógł to stwierdzić po ciężarze, którą mu dała.

Nie obchodziło go to. Po prostu trzymał ją blisko siebie i rysował wzory na górnych wypukłościach jej tyłka.

Dał jej czas na uporządkowanie się, zanim ogłosił - To cholernie o wiele lepsze niż budzik.

Zachichotała.

Podczas gdy delektował się dźwiękiem, który bardzo, kurwa, lubił, usłyszeli ciche uderzenie w bok łóżka.

High był spięty, ale Millie wyciągnęła rękę, by zapalić światło. Potem, kiedy jej dolna połowa nadal była głównie na nim, przekręciła górną połowę tak, że część leżała na łóżku, a reszta zwisała z boku.

- Hej, maleństwa. Hej, ślicznotki. Próbujecie wejść do łóżka ze mną i Rybką? - zagruchała.

High przetoczył się, wkręcając się w nią, a także górując nad nią.

Poem siedział pod ścianą blisko drzwi do sypialni, wpatrując się w nich.

Chief był blisko łóżka, odsuwając się od Millie.

Poprzedniej nocy żadne z kociąt nie robiło wiele poza chowaniem się i spaniem. Millie zaniosła je do kuwety, którą ustawiła w małej pralni obok kuchni. Pokazała im jedzenie i wodę. Kręciła wokół nich zabawkami. Ale były wytrącone z równowagi po jeździe i nieufne wobec nowego otoczenia, że przeważnie chowały się pod meblami i drzemały.

Chciała zgarnąć kocięta i zabrać je ze sobą do łóżka.

High powiedział jej, że same przeżyją dzikość jej fantazyjnego domu.

Poddała się.

Teraz eksplorowały.

Wyciągnęła rękę do Chief’a, gdy kociak zamrugał do niej swoimi dużymi, błękitnymi oczami, po czym podniósł wzrok i zamrugał na High’a.

- Wszystko w porządku, Chief. To dobrze, cukiereczku. Jesteś tu mile widziany – obiecała.

Chief cofnął się, przesunął na bok, spojrzał na Millie i High, a potem cofnął się jeszcze bardziej, tylko po to, by złapać szansę, biec swoim przezabawnym kocim biegiem, wykonać skok w locie o wiele za wcześnie i nie wystarczająco wysoko. Uderzył w bok łóżka i zawisł tam na pazurach, zanim poddał się i upadł na podłogę.

Wybiegł z pokoju.

Poem wybiegła za nim.

- Nie wiem, czy to urocze, czy smutne – powiedziała Millie, a High spojrzał na nią z góry i zobaczył, jak wpatrywała się w koty.

- Mała, mają po osiem tygodni. Urosną na tyle duże i silne, że dotrą do łóżka.

Wykręciła szyję, żeby na niego spojrzeć - Powinnam wstać. Upewnić się, że wszystko jest w porządku. Upewnić się, że mają jedzenie. Świeżą wodę.

- Powinnaś. Ale zanim to zrobisz, powinnaś pocałować swojego mężczyznę - Wylądował dłonią na jej plecach - Doceniam lodzika po przebudzeniu, kotku. Nie krępuj się robić tego za każdym razem, gdy duch cię poruszy. Ale jeśli opuścisz to łóżko, aby rozpocząć dzień, zrobisz to po tym, jak wezmę twoje usta w inny sposób.

Uśmiechnęła się i obróciła swoje ciało pod jego, podnosząc się.

Jej usta dotknęły jego, gdy otoczył ją ramionami i opadł, a ona upadła na niego i dała mu to, czego chciał.

I jako że nie było innego sposobu…

High to oddał.

*****

- Doceniamy, że pracujesz z nami nad tym, Millie - High słuchał, jak Mitch Lawson, detektyw z Denver, mówi do swojej dziewczyny.

Byli w domu Chaosu u podnóża wzgórz.

W biurze Millie byli ludzie instalujący system alarmowy, więc to był dobry moment na ucieczkę. Pete zabrał ją na spotkanie, a za nim jechali Hound i Boz.

High, Hop i Tack spotkali ich tam.

Millie opowiedziała swoją historię i została ona nagrana. Ale kiedy to opowiadała, Mitch i jego partner, Brock „Chudy” Lucas, nie tylko słuchali, ale robili notatki.

– To żaden problem – odparła Millie.

- Wiem, że Chaos cię chroni - powiedział Chudy, a Millie i High spojrzeli na niego - Być może tego nie zauważyłeś, ale mamy radiowozy patrolujące twój obszar, a także domy innych członków Chaosu, którzy mają kobiety i/lub dzieci. Obecność policji nie jest uciążliwa, aby nie alarmować sąsiadów. Ale jeśli Valenzuela ma kogoś na oku, bez wątpienia zauważy tę obecność i wycofa się.

High spojrzał z Chudego na Millie i zobaczył, jak kiwnęła głową.

To było zrobione.

Czas było zrobić coś innego.

- Millie wyjeżdżała z miasta i prowadzi własną firmę – powiedział High i spojrzał na Mitcha i Chudego - Musi wrócić. Dostaliście to, czego potrzebujecie?

- Mamy to, High - mruknął Mitch. Następnie do Millie - Jeszcze raz dziękuję.

Odepchnęła się od stołu i wstała, a mężczyźni wstali z nią. Byli to Chudy i Mitch. Tack, High, Boz, Hound i Pete byli tam, gdzie byliby z każdą starszą panią w tej sytuacji.

Za jej plecami.

Uścisnęła dłonie obojgu detektywom, wymamrotała - Miło cię poznać - po czym High ruszył i ją objął.

Poprowadził ją stanowczo do drzwi, podczas gdy ona wołała pożegnania z braćmi.

Zatrzymał ją przy drzwiach pasażera furgonetki Pete’a.

– Pojadę, spotkamy się w twoim domu – oświadczył, a ona spojrzała na niego.

Potem przyjrzała mu się uważnie.

- Wszystko w porządku? - zapytała.

- Absolutnie – odpowiedział.

Jego odpowiedź była prawdziwa, ale jego ton był szorstki i wiedział o tym.

Wiedział więc, że nie brzmiał tak, jakby wszystko było w porządku.

Innymi słowy, nie było zaskoczeniem, że nadal go wypytywała.

– Jesteś pewien, Rybko?

Kurwa, to było popieprzone, ale tęsknił za Rybką.

Pochylił się do niej, uniósł rękę, by owinąć ją wokół jej głowy i wziął jej usta w krótkim, ale mocnym pocałunku.

Odsunął się i szepnął - Do zobaczenia w domu.

Widział, jak na to jej oczy się nieco rozszerzyły i nie wiedział, czy to była jej troska o jego ton, czy reakcja na to, że nazwał jej dom domem.

Nie został, żeby się dowiedzieć.

Puścił ją, odwrócił się, podszedł do motocykla, przerzucił nogę i odpalił.

Pomachał jej krótko, zanim odjechał, widząc, jak Pete zmierzał do swojej furgonetki.

Był pod jej domem piętnaście minut przed tym, jak Pete ją podrzucił. Wystarczająco długo, by upewnić się, że koty niczego nie zniszczyły. Wystarczająco długo, by być świadkiem, że zadomowiły się głównie dlatego, że drzemały i ledwie mrugnęły oczami, kiedy znalazł je przytulone w koszu z dodatkowymi kocami.

Weszła tylnymi drzwiami, patrząc na niego, stojącego w przestrzeni między salonem a kuchnią z rękami na biodrach.

- Myślę, że można bezpiecznie powiedzieć, że trochę świruję ze strachu, Low - powiedziała mu, zanim zamknęła drzwi - Zachowujesz się dziwnie.

Nie powiedział ani słowa.

Odwrócił się i przeszedł przez salon i korytarz.

- Low - zawołała.

Wiedział, że poszła za nim, bo usłyszał, jak zagruchała do kotów, a potem usłyszał, jak jej buty stukały o drewnianą podłogę.

Zatrzymał się w jej pokoju i ustawił tak, że widział ją, kiedy weszła, okrążając pokój, patrząc na niego, teraz wyraźnie zaniepokojona.

– Okej, to oficjalne – powiedziała cicho, podchodząc do niego – Całkowicie mnie przerażasz, Logan.

Znalazła się w zasięgu ręki.

Co oznaczało, że sekundę później znalazła się przyciśnięta twarzą do ściany, a on używał swojego ciała, by ją tam zatrzymać.

- Low - wyszeptała, opierając się rękami o ścianę.

Wbił krocze w jej tyłek.

- Założyłaś moją sukienkę – warknął jej do ucha.

I zrobiła to. Swetrowa sukienka, która przylegała do każdego pięknego centymetra jej ciała, a było ich dużo.

Słyszał, jak wstrzymała oddech i sposób, w jaki się w niego wpychała, zmienił się.

Podciągnął jej spódnicę.

– O Boże – wydyszała, ocierając się teraz o niego tyłkiem.

Chciała tego, co zamierzał jej dać i bardzo tego pragnęła.

Nie chodziło o to, że nie dostawała żadnych przez dziesięciolecia.

To zawsze była Millie. Zawsze była na to gotowa, gdziekolwiek, w jakikolwiek sposób chciał jej to dać.

Ta myśl i dowód wbijający się w niego sprawiły, że jego kutas stał się jeszcze twardszy.

Spojrzał w dół, przesuwając dłonią po jej biodrze i udzie. Zobaczył swoją dziewczynę w sukience, która pieprzyła mu w głowie, odkąd podeszła do jego kabiny w nią ubrana.

Nie, odkąd kilka tygodni temu pokłócili się, kiedy dostarczał szampana.

Dostrzegł również koronkowy brzeg jej sięgającej do uda pończochy samonośnej.

Kurwa.

– Chryste, proszę, bądź podniecona – wymamrotał, przesuwając dłonią po jej tyłku, aż do brzegu jej majtek na dole jej pleców, w dół i do środka.

Kochanie – jęknęła, teraz mógł wyczuć jej drżenie.

Mokra.

Bawił się z nią, żeby była bliżej. Kiedy odwróciła głowę, przycisnęła skroń do jego szczęki i usłyszał jej sapnięcie, ściągnął jej majtki i poczuł, jak jej westchnienie przeszło przez jego kutasa.

Uwolnił go, owinął wokół niego dłoń, szturchając czubkiem jej wilgoć.

Wspięła się na palce, przechylając tyłek, by dać lepszy dostęp.

Kurwa, tak.

Gdziekolwiek, w jakikolwiek sposób chciał jej to dać.

Wbił się głową, przesunął dłonią po jej biodrze, a potem do środka.

Znalazł jej łechtaczkę palcem w tym samym czasie, gdy doprowadził swojego kutasa do domu.

Pieprzona ekstaza.

Tył jej głowy wbił się w jego ramię, kiedy go brała, dysząc, jęcząc, szepcząc - „Boże, tak” i „Tak dobrze, Low” i „Więcej, kochanie”.

Dawał jej więcej, aż dostała wszystko, a kiedy dochodziła, położył dłoń na jej szczęce, by zmusić ją do skręcenia szyi, gdy pochylił się do niej tak, by była zwrócona twarzą do niego. Potem wziął jej usta.

Więc kiedy strzelił w nią, dotknął jej języka.

Kiedy skończył, uwolnił jej usta, ale tylko po to, by wsunąć jej czoło w swoje gardło, podczas gdy oboje walczyli o wyrównanie oddechu, nieruchomo i wciąż połączeni, przyciśnięci do ściany.

W końcu burknął - Straciłem kontrolę. Następnym razem, gdy będziesz w tej sukience, chciałem cię na kolanach, żebym mógł ją podwinąć, bawić się twoją dupą i cipką, dopóki nie zaczęłabyś błagać, żebym cię przeleciał.

Poczuł, jak podnosi głowę z jego gardła i opuścił brodę, by na nią spojrzeć.

Była półprzytomna po dojściu.

Była też podniecona.

Gdziekolwiek, w jakikolwiek sposób chciał to dać.

Jego Millie.

– Zrobimy to następnym razem – obiecał.

Jej oczy złagodniały i z tym wyglądem Millie, High nie miało wyboru.

Pocałował ją ponownie.

Tym razem zrobił to, wysuwając kutasa.

Kiedy skończył z jej ustami, poprawił jej ubranie i swoje, poprowadził ją za rękę do łazienki i umył.

Wyszli razem, ale Millie szła przed nim, tylko po to, by się zatrzymać, więc nie miał innego wyjścia, jak tylko zatrzymać się z nią.

Od razu High zobaczyła, co ją powstrzymało.

Poem goniła Chiefa po podłodze. Rzuciła się.

Tarzały się, drapały i miauczały. Chief się uwolnił. Poem wstała. Weszli w ślepą uliczkę.

Potem Chief wygonił Poema z pokoju.

W jej głosie słychać było rozbawienie, kiedy szepnęła - Najlepiej wydane pieniądze.

High przesunął pół stopy, która ich dzieliła, i otoczył ją ramionami od tyłu.

Pocałował wolny cal skóry pod jej uchem odsłonięty przez jej golf i poczuł, jak zadrżała, gdy owinęła swoje ramiona wokół jego, a jej dłonie na jego nadgarstkach ścisnęły je.

Odwróciła się i przekręciła, kiedy podniósł głowę. Pocałowała spód jego brody.

Mieli takie chwile, praktycznie codziennie, kiedy byli razem. Przypadkowe chwile czułości, które zdarzały się po seksie lub przed nim, albo kiedy tylko poruszył ich duch.

Kurwa, za tym też tęsknił.

Kiedy skończyła całować, spojrzał jej w oczy.

– Muszę sprawdzić postępy w moim biurze, Rybko – mruknęła.

- Racja - mruknął w odpowiedzi, musnął jej usta swoimi i pozwolił jej odejść.

Nie poruszył się, by lepiej nacieszyć się jej tyłkiem w tej sukience idącej przez pokój.

Zatrzymała się w drzwiach i odwróciła do niego.

– Mam tylko jedną sukienkę z golfem – powiedziała cicho, patrząc jej w oczy, które bardzo mu się, kurwa, spodobały - Ale ja mam trzy swetrowe sukienki. Jedna jest trochę fantazyjna, więc najlepiej, żeby mój motocyklista zabrał mnie na kolację, żeby mogła odebrać swoją nagrodę.

Po dostarczeniu tego wyszła.

High nadal się nie ruszał.

Bardzo się zmieniła od czasu, kiedy skończyli. Nic z tego nie było w dobry sposób.

Chyba że takie gówno.

Mogła nie mieć kochanka, ale to nie znaczyło, że nie dojrzała. Nie poznała siebie lepiej. Nie nabrała pewności siebie.

Najwyraźniej tak.

W tamtych czasach była gorącym kawałkiem. Cały czas szli na siebie. A ich sesje mogą być intensywne i trwać bardzo długo.

Ale takie gówno nie pochodziło od Millie.

Nie tak ja przed chwilą, gdzie właśnie ją przeleciał, poza kontrolą tylko z powodu sukienki, a potem ona spojrzała na niego i powiedziała takie gówno, że chciał ją zaciągnąć z powrotem i zrobić to jeszcze raz. Robić to, dopóki nie zmusiłby jej do utraty kontroli. Zdominował ją i doprowadził ją do punktu, w którym to ona błagałaby o więcej.

Gdyby miał ją przez cały czas pomiędzy, to mogłoby się nie wydarzyć. Mieliby to, co by mieli, co byłoby wspaniałe i zachowaliby to. Albo ta zmiana by się wydarzyła, a on by tego nie zauważył.

Ale nie byłoby tego niuansu zmiany, który uderzyłby go prosto w kutasa. Nie byłoby nowości do odkrycia. Nie byłoby świeżych rzeczy do spróbowania.

To było do bani, ale wydawało się, że były kawałki piekła, które były osobno, przez które warto było przejść, aby dostać się do tego, co budowali.

To samo, ale inne.

Tak samo dobre, ale lepsze.

Z tą myślą wyciągnął telefon, przesunął kciukiem po ekranie, znalazł to, czego szukał i wcisnął Zadzwoń.

Potem zrobił rezerwację na fantazyjną kolację ze stekiem w poniedziałek wieczorem w The Broker.

*****

CDN

#####

[1] Mom jeans to luźne spodnie jeansowe z bardzo wysokim stanem, poszerzone w okolicach bioder i zwężone na nogawkach o długości 7/8

2 komentarze: